займ на карту срочно с плохой кредитной историей
19thLipiec

Tahiti, Raratonga, Tonga – co się działo

Cześć,
Powoli dobiega końca wizyta w trzecim kraju rozpoznawczej wyprawy na wyspach Pacyfiku. Za sobą mam już Tahiti(Polinezja Francuska), Raratongę(Wyspy Cooka) oraz Tongapatu(Tonga).
Tahiti bardzo mnie zauroczyło – jakby było z innej planety. Wyrastające z oceanu strome, spiczaste szczyty porośnięte bardzo gęstym lasem deszczowym. Zielono, bardzo zielono. Tahiti nie jest to rajska wyspa w znaczeniu szerokie, białe, piaszczyste plaże, laguny, wszechobecne palmy. A raczej górzysta, tropikalna, niedostępna wyspa, pełna ogromnych wodospadów, w których można się kąpać i niesamowite spektrum flory. Czarne, małe klimatyczne plaże, wysokie fale, surferzy, sporo szlaków pieszych. Często też z kapryśną pogodą, nawet w teoretyczniej suchej porze.

Raratonga, czyli Wyspy Cooka. Zdecydowanie mniejsza od Tahiti. Całą wyspę dookoła da się przejechać autem w 50 minut. Piękne plaże – Muri, Titikaveka , Aroa. Kilka ciekawych szlaków trekkingowych – Cross Island Trail, Raemaru Trek, Avarua View Point Trek. Dobre miejsce do sportów wodnych takich jak kitesurfing, kajaki czy snorkelling. Dobrze wyposażone sklepy, trochę restauracji na wieczorne posiadówy. Wszystkieg po trochu. Lecz brak tego coś, co miało Tahiti, które może nie zawsze piękne ale mnie zauroczyło.

A dziś wylatujemy z Tonga. Jak wylądowałem i odebrałem auto – pomyślałem, że 3 dni tutaj to o 3 dni za dużo. Tongapatu – płaskie jak deska. Tras trekkingowych tutaj nie ma. Krajobraz przemieszczania się z punktu A do B bardzo monotonny – pola uprawne, czasem mijana mała wioska. Całkowicie odwrotnie, jak na Tahiti, gdzie samo przemieszczanie się było atrakcyjne (piękne krajobrazy). Lecz Tonga zwaliło mnie z nóg (zaskoczyło) krajobrazami jego atrakcji, które poukrywane, jak się je odnajdzie są niesamowicie piękne – Tsunami Rock, Blow Holes, Veitongo Beach, Natural Bridge, Hina Cave, Anahulu Cave, Ha’atafu Beach i inne. Tonga na razie największe pozytywne zaskoczenie. Taki ukryty diament na Pacyfiku. A turystów? Jakich turystów…przez cały dzień może spotkaliśmy dziesięciu.
Kolejny kierunek? … Tuvalu!

Pozdrawiam,
Marcin Mentel
Backpackers Club

.