займ на карту мгновенно

Dookoła Annapurny


POWIĘKSZ MAPĘ

Termin : 06 kwiecień 2018 – 18  kwiecień 2018(Bez Nar Phu)
TERMIN ZAPISÓW: do 1 marzec 2018
NAR PHU: Proszę do każdego terminu dodać 8 dni.
Maksymalna liczba uczestników: 5
Cena(bez Nar Phu): 1800 USD + bilet lotniczy(ok.3000 PLN)
Cena (z Nar Phu): 2500 USD + bilet lotniczy(ok.3000 PLN)

Informacje praktyczne Nepal – LINK I

Informacje praktyczne Nepal – LINK II

GALERIA ZDJĘĆ DOOKOŁA ANNAPURNY – LINK

Poniżej również przedstawiamy linki do wpisów z naszych NEWS dotyczących tego regionu, kraju:

Tragedia w Nepalu – LINK

Pokhara najtańszym miastem backpackers’kim w Azji – LINK

Klasyczny trekking Dookoła Annapurny został udostępniony dla zagranicznych turystów od 1977 roku, gdyż wcześniej Dolina Manang była zamknięta ze względu na bliskość granicy z Tybetem. Trek ten dostarcza nam połączenie spektakularnych wysokogórskich krajobrazów, malowniczych farm i wiosek, bogactwo kulturalne buddyzmu i hinduizmu oraz zdobycie przełęczy Thorung La(5416 m.n.p.m.). Wyprawa ta oferuje nam podróż przez geologicznie i kulturowo zmieniający się świat dookoła nas. Żeby wyruszyć na ten trekking nie potrzebujemy żadnego doświadczenia wspinaczkowego. Trekkingowe doświadczenie z naszych polskich Tatr wystarczy.

Trek ten poprowadzi nas dookoła masywu Annapurna Himal poprzez gęste lasy bambusowe, aż do wysuszonych, „nagich” krajobrazów wysokogórskich. Po przejściu Thorong La zajedziemy do wioski Muktinath, która była celem pielgrzymów buddyjskich jak i hinduistycznych przez wieki.

Podczas trasy trekkingu ujrzymy Lamjung Himal(6932 m.n.p.m.), Manaslu (8163 m.n.p.m.), Pisang Peak, Gangapurna Himal (7455 m.n.p.m.), Tilicho Peak (7135 m.n.p.m.), Annapurnę (8091 m.n.p.m.), Dhaulagiri (8167 m.n.p.m.), Nilgiri(7711 m.n.p.m.), Tukuche Peak (6920 m.n.p.m.) i wiele innych. Uznany został za jeden z najpiękniejszych trekkingów na świecie.

Dzień 1

Około południa wylatujemy z Warszawy do Kathmandu przez jedno(albo dwa) lotniska tranzytowe.

Dzień 2

Przylot do Katmandu dzisiejszego dnia. Spotykamy się na lotnisku z naszym kierowcą, i wynajętą taksówką udajemy się do hotelu w jednej z najbardziej kolorowych, żywych wszystkich miast Azji – Thamelu. Kwaterujemy się w hotelu w pokojach 2 osobowych. Czas wolny na zakupy przed wyruszeniem na trek. Po czym udajemy się na kolację do Steak House, na najlepsze steki w mieście. Nocleg w Katmandu.

Dzień 3

Wczesnym rankiem wynajętymi taksówkami udajemy się na dworzec autobusowy w Katmandu. Nasze bagaże zostają zamocowane na dachu autobusu za pomocą lin, i przykryte płachtą na wypadek deszczu. Pierwsza godzina drogi mija dość szybko jedziemy przedmieściami Katmandu. Lecz potem teren nagle się zmienia, droga prowadzi w dół z 1400 metrów do około 350 metrów. Przyzwyczajamy się do ruchu panującego na nepalskich drogach, czasem może się wydawać chaotyczny lecz ma on sens. Większość pojazdów jest udekorowana kolorowo. Przejeżdżamy przez bardzo biedne wioski, na przystankach mamy okazję zakupić coś na ząb lokalnych sprzedawców. Oczywiście też zatrzymujemy się na dłuższy postój na lunch na dal bhat. W końcu zjeżdżamy z głównej drogi do Pokhary (806 m.n.p.m.) w miejscowości Dumre i kierujemy się do Besisahar, które jest kolejne 50 km dalej. Droga bardzo wyboistą i wąska. W końcu docieramy do naszego celu na dziś Besisahar. Kwaterujemy się do hoteliku w mieście i resztę popołudnia spędzamy na spacerze po wiosce, podzieleniu bagaży dla tragarzy i odpoczynku. Wieczorem spotykamy się na kolacji z całym zespołem. Omawiamy trasę naszej pętli dookoła Annapurny. Kolacja w hoteliku. Nocleg w pokojach wieloosobowych.

Dzień 4

Po śniadaniu opuszczamy Besisahar. Jedziemy wynajętym jeepem z Besisahar do Manang (3540 m.n.p.m.) – 12 godzin.  Manang należy do bardziej gwarnych z wiosek, które do tej pory odwiedziliśmy. Można tutaj spotkać nawet kilka piekarni. Nocleg i kolacja w lokalnym hoteliku. Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 5

Dzisiaj dzień odpoczynku. Choć niekoniecznie, bardziej odpowiednią nazwą dla niego jest dzień aklimatyzacji. Po śniadaniu dziś trochę później około 8 rano, zaczynamy wyjście aklimatyzacyjne. Zgodnie z zasadą maszeruj wysoko, śpij nisko, idziemy powyżej jeziora Gangapurna Tal, aż po grzbiet pomiędzy Annapurną III (7575 m.n.p.m.) i Gangapurną (7455 m.n.p.m.) na wysokości około 4000 m.n.p.m. Stąd mamy niesamowite widoki na Annapurnę II (7937 m.n.p.m.), III(7575 m.n.p.m.), Gangapurnę (7455 m.n.p.m.), Kangsar Kang (7454 m.n.p.m.). Nawet możemy ujrzeć nasz punkt docelowy pierwszej części treku przełęcz Thorung La (5416 m.n.p.m.), którą będziemy przekraczać za kilka dni. Podejście i zejście zajmie nam około 3 godzin, plus czas spędzony rozkoszując się widokami. Schodzimy w dół z powrotem do Manang (3540 m.n.p.m.) na należyty lunch. Mamy też czas na gorący prysznic(woda grzana jest w bezchmurne dni z kolektorów słonecznych).  Po południu udajemy się na prezentację dotyczącą choroby wysokościowej w klinice Himalayan Rescue Association. Po pokazie wracamy do hoteliku, resztę wieczoru spędzamy na odpoczynku. Wieczorem kolacja z całym zespołem, omawiamy resztę trasy do przełęczy. Nocleg w tych samych pokojach.

Dzień 6

Dzisiejszego dnia po pobudce i śniadaniu pakujemy już nasz cały dorobek i wyruszamy na szlak. Będąc na większych wysokościach jak teraz, podążamy bardzo wolnym tempem nie pozwalając na łapczywe łapanie oddechu, hiperwentylację,bądź na odwodnienie. Pijemy wodę litrami! Około 3-4 litrów dziennie. Bardzo ważne, żeby nie pozwolić organizmowi się odwodnić. Dziś naszym punktem docelowym jest wioska Yak Kharka (4010 m.n.p.m.), malutka wioska z małymi hotelikami. Na wschodzie mamy piękne widoki na Chulu East (6200 m.n.p.m.) i Chulu West(6419 m.n.p.m.), zbliżając się coraz bardziej do przełęczy Throng La (5416 m.n.p.m.). Po drodze zatrzymujemy się na przerwę na lunch w połowie drogi. Nocleg i kolacja w hoteliku w Yak Kharka (4010 m.n.p.m.). Śpimy w pokojach wieloosobowych. Temperatura zaczyna po południami dawać się we znaki. Idziemy wcześnie spać przed 8, pozwalając naszemu organizmowi na regenerację i zbieranie sił przed przełęczą. Długość marszu dziś około 4 godzin.

Dzień 7

Dziś po śniadaniu, zabieramy nasze plecaki i idziemy dalej w górę. Na tej wysokości zaczyna już nam brakować oddechu. Mamy do przejścia około 400 metrów w górę do wioski Thorung Phedi (4450 m.n.p.m.). Długość marszu dziś to około 3.5 godziny wolnym tempem. Podróżujemy bo nagim, kamienistym, piargowym terenie. W niektórych miejscach są ślady dawnych osuwisk skalnych, czasem nawet napotkamy znaki o tym informujące. Po naszej lewej stronie góruje nad nami Khatung Kang (6484 m.n.p.m.). Kwaterujemy się w bardzo prostej logdy, hoteliku. Zjadamy też tutaj lunch, żeby ponownie nabrać sił. Zaraz po lunchu idziemy się aklimatyzować dalej. Wyruszamy bez plecaków 700 metrów w górę do High Camp, ujrzeć niesamowite widoki na śnieżne szczyty dookoła nas i krążące orły. Maszerujemy bardzo wolny, co kilkanaście kroków robiąc przerwy. Staramy się trzymać stałe tempo. Przyzwyczajamy nasze ciało do rozrzedzonego powietrza. Dziś jest to nasz ostatni dzień przed długim podejściem jutro na przełęcz Thorung La (5416 m.n.p.m.). Przy High Camp w okolicach (4900 m.n.p.m.) spędzamy około 40 min. Schodzimy z powrotem w dół. Całe wyjście zajmuje nam tam i z powrotem około 5 godzin. Wracamy na kolację i nocleg w hoteliku w Thorung Phedi (4450 m.n.p.m.).

Dzień 8

Po bardzo wczesnej pobudce i szybkim śniadaniu wyruszamy w kierunku przełęczy około 5 rano. Mamy dziś do przejścia 1000 metrów w górę, po czym schodzimy na drugą stronę przełęczy około 1600 metrów w dół. Będzie to bardzo długi i męczący dzień, lecz wynagrodzi nas widokami. Jak wychodzimy może być bardzo zimno, nocą też temperatury spadają poniżej zera, butelki z wodą mogą zamarzać. Także musimy ze sobą wziąć zapasy suchego prowiantu, batonów energetycznych do jedzenia, gdyż nie mamy możliwości kupić obiadu nigdzie po drodze. Zaczynamy naszą wędrówkę dzisiaj jak jeszcze jest ciemno. Jedna z bardziej stromych części dzisiejszego podejścia czeka na nas już na samym początku. Co kilkanaście kroków zatrzymujemy się na krótkie przerwy, żeby ustabilizować oddech. Kiedy wyjdzie słońce ujrzymy piękne widoki na Annapurnę II (7937 m.n.p.m.) za nami. Po około 1.5 godzinie powinniśmy dojść do High Camp (4900 m.n.p.m.). Znajduje się tutaj finalne, ostatnie miejsce możliwości dostania bardzo prymitywnego noclegu przed przekroczeniem przełęczy. Po krótkiej przerwie gdzie uzupełniamy kalorie batonem energetycznym i płyny, pijąc dużo wody idziemy dalej. Z High Camp (4900 m.n.p.m.) skręcamy na grzbiet, którym podążamy pod górę jednak nie tak stromo jak miało to miejsce z samego rana. Przez następna godzinę przechodzimy kilka takich grzbietów, licząc, iż „ten” to właśnie Thorung La (5416 m.n.p.m.) lecz nie. Jeszcze jedna godzina marszu i dochodzimy do małego sklepiku na 5000 m.n.p.m. . Nie ma miejsca dla turystów na nocleg, ale można kupić jakieś batony energetyczne czy herbatę. Nie trzeba wspominać iż wszystko tutaj jest bardzo drogie. Ostatnie 400 metrów do przełęczy przed nami. Kiedy w oddali zobaczmy powiewające flagi modlitewne, to jest nasz cel. Do przełęczy dotrzemy po około 4-5 godzinach marszu od Thorung Phedi (4450 m.n.p.m.). Dotarliśmy do celu jesteśmy na Thorung La (5416 m.n.p.m.).  Spędzamy tu około 30 min w zależności od pogody na robieniu zdjęć, odpoczynku i spożyciu lunchu. Teraz czeka nas bardzo długie zejście w dół, dla wielu pewnie bardziej męczące dla nóg, niż podejście w górę. Przechodzimy zmieniającym się krajobrazem po tej części przełęczy. Nawet jeśli klimat stał się bardziej jałowy powyżej wioski Manang (3540 m.n.p.m.), tutejszy krajobraz wydawał się jeszcze bardziej suchy, wypalony słońcem. Po około 2.5 godzinie marszu zejdziemy około 1000 metrów. Bardzo przydatne będą kijki teleskopowe przy zejściu w dół. Po tym czasie dochodzimy w końcu do pierwszych domostw tej doliny, gdzie zatrzymamy się na krótki odpoczynek i herbatę. Potem idziemy dalej w kierunku Muktinath (3795 m.n.p.m.).Dotarłszy tam mijamy kompleks świątynny i schodzimy poniżej do części mieszkalnej wioski na wysokości 3700 m.n.p.m. . Tam kwaterujemy się w jednej z lodgy i udajemy się na należyty odpoczynek i wieczorną kolację. Śpimy w pokojach wieloosobowych. Zajmie nam około 9-10 godzin marszu pokonanie dzisiejszego dystansu.

Dzień 9

Dzisiaj dzień poświęcamy na zwiedzanie okolicy, kompleksu świątyń Muktinath (3795 m.n.p.m.). Pierwszą rzeczą po śniadaniu jest odwiedzenie klasztorów. Muktinath jest świętym miejscem dla pielgrzymów hinduizmu i buddyzmu. Miejsce to jest święte gdyż jest uznawane za unikalne gdzie ogień, ziemia, powietrze i woda występują w jednym miejscu. Spacerując odwiedzimy świątynię ze strumieniem przepływającym przez 108 wanien,zbiorników. Hindusi wieżą, iż gdy przejdziesz przez wszystkie prysznice, źródła wszystkie twoje grzechy zostaną odpuszczone. Święty płomień jest zlokalizowany w centralnym miejscu świątyni, do którego tylko wyznawcy hinduizmu mają wstęp. Też tutaj mamy trochę inny świat. Wyboista szutrowa droga prowadzi z Jomoson do Muktinath (3795 m.n.p.m.). Można tutaj zobaczyć ludzi jeżdżących na motorach, autobusy przewożące ludzi tam i z powrotem do Jomson, gdzie znajduje się lotnisko. Droga pozwala na łatwiejszą komunikację, a co za tym idzie transport jedzenia(tańsze jedzenie), lepsza dostępność do elektryczności. Po wizycie w kompleksie świątyń w Muktinath (3795 m.n.p.m.) idziemy w dalszą podróż w dół drogi do miejscowości Kagben i(2800 m.n.p.m.). Jest to krótki marsz około 3 godzin. Krajobraz ciągle przypominający pustynię. Małe skupiska drzew są widoczne jako zielone kropki na terenie przed nami. Nasza trasa biegnie drogą odbijając od czasu do czasu na z drogi, którą jeżdżą autobusy. Dochodzimy do wioski Kagbeni (2800 m.n.p.m.) Idziemy na lunch zanim wyruszymy na krótkie zwiedzanie wioski. Udajemy się na skraj wioski podziwiając widoki na dolinę rzeki Kali Gandaki. Na północ od Kagbeni (2800 m.n.p.m.) położony jest region Upper Mustang(górnego Mustangu) z antyczną stolicą Lo Manthang. Szlak biegnie po części po drodze, a także w korytem rzeki Kali Gandaki. Krajobraz nadal pozostaje podobny do wczorajszego, podróżujemy po suchym, skalnym terenie z bardzo małą ilością roślinności. Większość czasu droga łagodnie tylko opada w dół. Dochodzimy do wioski Jomson (2720 m.n.p.m.). Nocleg w Jomsom. (możliwość przejazdu jeepem z Muktinath do Jomsom za extra opłatą)

Dzień 10

Wylatujemy rankiem z Jomsom do Pokhary. Dzisiejszy dzień spędzamy na odpoczynku w Pokharze (830 m.n.p.m.). Po śniadaniu cały dzień spędzamy na zakupach, zwiedzaniu miasta i okolicy. Pokhara ma dwie najważniejsze obiekty, rzeczy, które przyciągają turystów. Jezioro Phewa(możliwość popływania kajakiem) oraz krajobraz wokół wystarczający, żeby zabrać oddech. Możliwy jest dla chętnych lot na paralotni. Jimmry Robert ojciec trekkingu określił kiedyś , iż „nie ma innego takiego widoku na góry, który mógłby się równać z Machhapuchhare i Annapurną wiszącymi tam na niebie powyżej zielonych pól Pokhary”. Pokhara jest w odległości około 40 km od cudownego muru śnieżnych szczytów. Ta cała panorama masywów górskich rozciąga się przez 140 km w skład jej wchodzą Dhaulagiri, Annapurny, Machhapuchhare, Lamjung Himal, oraz Manaslu Himal. Ta miejscowość widokowo ma nam bardzo dużo do zaoferowania. Lunch i kolacja w Pokharze w restauracjach lokalnych. Nocleg w hoteliku w pokojach wieloosobowych.

Dzień 11

Wczesnym rankiem po szybkim śniadaniu i spakowaniu naszych plecaków idziemy na autobus do Katmandu, które odjeżdżają wczesnym rankiem. Dlatego wczesna pobudka jest przymusem. Czeka nas 5-8 godzinna podróż po wyboistych ale jakże pięknych krajobrazowo drogach Nepalu. Jesteśmy z powrotem w innym świecie, jest gorąco, wszędzie pełno ludzi, całkowicie inaczej niż przez te prawie 3 tygodnie na trekkingu. Po południu docieramy do Katmandu. Po wyładowaniu się w Katmandu na dworcu autobusowym, pakujemy się w taksówki i wyruszamy do znanej już nam dzielnicy Thamel, żeby zakwaterować się ponownie w naszym hotelu. Po południu wybieramy się na zachód słońca do kompleksu świątyń Swayambhunath, zwanego również „Świątynia Małp”. Charakterystycznego poprzez wszechobecne małpy oraz namalowane „oczy buddy”, symbolizujące wszechwidzącego Buddę, zjednoczenie oraz oświecenie poprzez nauki Buddy. Obiad i kolację zjadamy w Katmandu. Nocleg w hotelu w pokojach dwu osobowych.

Dzień 12

Po śniadaniu w hoteliku wybieramy się w dalsze zwiedzanie stolicy Nepalu i okolicy. Odwiedzamy wpisane na listę UNESCO świątynię Pashupatinath, jedną z największych świątyń hinduistycznych poświęconych bogu Sziwie na świecie. Następnie udajemy się do Bodhnath – największa stupa w Nepalu, jest jednym z najświętszych miejsc religijnych buddyzmu w Katmandu ,w Nepalu. Kolejnym wpisanym na listę UNESCO miejscem, które zobaczymy jest plac Durbar w Patanie, mieście składającym się na metropolię Katmandu. Dalej wybieramy się do kompleksu świątyń Swayambhunath, zwanego również „Świątynia Małp”. Charakterystycznego poprzez wszechobecne małpy oraz namalowane „oczy buddy”, symbolizujące wszechwidzącego Buddę, zjednoczenie oraz oświecenie poprzez nauki Buddy. Po lunchu i uroczystym zakończeniu naszej wyprawy udajemy się z powrotem do hotelu się wykwaterować i taksówkami jedziemy na lotnisko w Katmandu łapać nasz samolot.

Dzień 13

Przylot do Warszawy.

Opcja z trekkingiem w Dolinie Nar Phu + 8 DNI

Opcja ta dodaje nam do całego programy dodatkowe 8 dni. Opuszczamy główny szlak Dookoła Annapurny w Chame (2670 m.n.p.m.), a wracamy na niego w Yak Kharka (4010 m.n.p.m.). Oraz pomijamy również dzień aklimatyzacyjny w Mananag (3540 m.n.p.m.), gdyż w Dolinie Nar Phu będziemy przekraczać przełęcz Kang La (5240 m.n.p.m.), i dużo czasu spędzimy na 4000 m.n.p.m. . Nie będzie nam potrzebny kolejny dzień aklimatyzacyjny.

Dolina Nar Phu, region zamieszkały przez etnicznych mieszkańców Tybetu, wita nas z wysoko wzbijającymi się ośnieżonymi szczytami i unikalną kulturą. Trekking do wiosek Nar i Phu łączy krajobraz wysokich szczytów i przekraczania 5000 m.n.p.m. przełęczy, lodowców, unikalnych osad, wąskich wąwozów, malowniczych lasów, jaków, świątyń, gompy i unikalnej kultury tybetańskiej. Dotrzemy do wiosek oddalonych tylko o 2 dni drogi od granicy z Tybetem, region który został z eksplorowany przez Tilmana w 50 latach. Zamknięty dla odwiedzających, aż do 2002 roku. Bardzo niewielu zachodnich turystów miało szczęście odkrywać te prawie, że zapomniane przez cywilizację tereny lub wspinać się na okolicznych siedmiotysięcznych szczytach. Zgubimy się w kolorowych wioskach, w których czas zatrzymał się wieki temu, odwiedzimy wysokie himalajskie doliny powyżej wioski Phu(wliczając w to Himlung Base Camp 4900 m.n.p.m.). Potem z Nar poprzez przełęcz Kang La (5240 m.n.p.m.) do Ngawal (3650 m.n.p.m.) do głównego szlaku prowadzącego dookoła Annapurny.

Dzień 5

Zaczynamy z Chame(2670 m.n.p.m.). Po śniadaniu opuszczamy nasz dotychczasowy szlak prowadzący dookoła Annapurny, udajemy się w dół do wioski Koto, w której to przechodzimy przez punkt kontrolny sprawdzający nasze dokumenty do trekkingu w Dolinie Nar Phu. Po kontroli szlak opada do rzeki Marsyandi i przechodzimy przez most. Szlak wkracza do wąwozu rzeki Nar Phu Khola i ciągnie się prawą stroną przez około 2 godziny. Przechodzimy przez nowy most, aby wkrótce przejść przez strumień spływający z bocznej doliny. Idziemy pięknym lasem wzdłuż rzeki Phu Khola. Szlak prowadzi obok kilku małych schronień(jaskiń). Idziemy małą wąską ścieżką, jakże inną od szerokiego szlaku dookoła Annapurny. Pierwsza część jest kilka razy powtarzające się do góry i w dół, aż dochodzimy do bardziej stromego, krótkiego podejścia do wioski Choto (2840 m.n.p.m.). Zyskując dalej wysokość  wychodzimy z wąskiego kanionu, szlak właściwie przechodzi pod szerokim wodospadem, zaraz przed wioską Dharamsala (3230 m.n.p.m.), od którego to miejsca las jest rzadszy, a widoki bardziej panoramiczne.  Znajdują się tutaj dwa domy,inne w budowie. Zatrzymujemy się w jednym z nich. Lunch dziś mamy jako suchy prowiant, wzięty z Chame. Kolację zjadamy w lokalnym domu. Nocleg na karimatach, łóżkach,podłodze w jednym z domów. Śpimy w Dharamsala (3230 m.n.p.m.). Długość marszu dziś około 7 godzin.

Dzień 6

Po śniadaniu w Dharamsala (3230 m.n.p.m.) opuszczamy to miejsce i udajemy się w dalszą wędrówkę na północ. Od razu czeka nas bardziej strome podejście w górę doliny, po małym szlaku biegnącym wzdłuż malowniczej rzeki doprowadza nas w końcu do wysoko położonych pastwisk na płaskowyżu. Przechodzimy przez małą osadę Meta (3560 m.n.p.m.), sezonowa(zimowa) osada dla ludności z Nar, gdzie czasem będziemy dzielić nasz szlak z okolicznymi jakami. Tego ranka mamy jeden najpiękniejszych widoków w dolinie. Krajobraz jest podobny do Sierra Nevady, białe kamienie,niskie zarośla i świerki, delikatne czerwono pomarańczowe liściaste krzaki, rozpadające się półki płaskiego łupku, białe piaszczyste ścieżki, powykrzywiane drzewa. Góry dookoła nas wyglądają majestatycznie. Około godziny od osady Meta (3560 m.n.p.m.), pojawia się Junam, kolejna sezonowa osada, gdzie karawany z Tybetu czasem zatrzymywały się na nocleg. Powyżej niej na prawo widać masywny lodowiec, który opada w dół do pastwisk nad naszymi głowami. Następną sezonową wioską jest Chako (3720 m.n.p.m.), gdzie trawa całymi kępami leży na dachach domostw susząc się na słońcu, a buddyjskie flagi modlitewne powiewają na wietrze. Jeszcze więcej podejść góra-dół doprowadzi nas do wioski Kayang (3740 m.n.p.m.), dużego zimowego schronienia dla ludzi z Phu i z płaskowyżu jeszcze wyżej. Około 5 godzin marszu dziś. Lunch zjadamy podczas marszu na przerwie, w postaci suchego prowiantu. Zatrzymujemy się w jednej z chat w Kayang (3740 m.n.p.m.) i zjadamy tutaj kolację w postaci również suchego prowiantu i wody. Nocleg na podłodze na karimatach pod dachem.

Dzień 7

Po zjedzeniu batonów energetycznych, czy innego suchego prowiantu wyruszamy na szlak, który zaraz opada stromo w dół rzeki. Idziemy przez chwilę wzdłuż brzegu rzeki, mijając małe miejsca na obozowiska. Dzisiaj zaczynamy widzieć unikalne, kolorowe czorteny z których słynie dolina Nar Phu. Skaczemy po kamieniach przekraczając mały polodowcowy strumień, zanim dojdziemy do większego, który przechodzimy rozklekotanym mostem. Kolejne 1.5 godziny trekkingu podróżując w krajobrazie kanionów i wąwozów, zanim dojdziemy do monolitu strzegącego stromego szlaku prowadzącego do bramy Phu (4050 m.n.p.m.), zwanej Pupigyal Kwe. Ta antyczna brama odsłania nam widoki na trzy wioski Phu, jak i ruiny dwóch antycznych fortów, imponująco umiejscowionych na wzniesieniach płaskowyżu przed wioskami Phu (4050 m.n.p.m.). Tuż przed mostem prowadzącym do Phu,linia wspaniałych czortenów maluje nam krajobraz i prowadzi do głównej osady Phu (4050 m.n.p.m.), umiejscowionej wysoko na wzgórzu. Zatrzymujemy się w lokalnej chacie, u jednej z rodzin, spożywamy lunch przygotowany przez goszczących nas. Po czym udajemy się do słynnej Tashi Lhakhang Gompy, na sąsiednim wzgórzu, odwiedzić lokalnego Rimpoche Lama Karma Sonam, który przybył do Nepalu z Dalai Lamą w 1959 roku. Jest on tybetańskim doktorem, jak i malarzem thanki, oraz ojcem kilkoro dzieci. Po południe spędzamy na odpoczynku, jedzeniu i aklimatyzacji do nowych, wyższych wysokości. Długość marszu dziś to około 5 godzin. Nocleg i kolacja oraz obiad w naszym hoteliku w Phu (4050 m.n.p.m.). Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 8

Phu w nepalskim języku oznacza,”ułóż usta w koło i dmuchnij wiatr jak najdalej, powoli”. Wiatr tutaj daje się we znaki, często porywając przedmioty codziennego użytku. Dziś po śniadaniu w hotelu spędzamy dzień na eksploracji otoczenia. Spotkamy się z lokalnym rezydentami wioski. Spacer po wiosce prawdopodobnie zakończy się byciem zaproszonym przez lokalną rodzinę na autentyczną tybetańska herbatę z masłem i solą, lub na poczęstunek szklaneczką lokalnego alkoholu Raksi. Tybet jest dwa dni drogi więcej na północ. Mamy do wyboru podejście w górę doliny do letniej, sezonowej osady Ngoru (4500 m.n.p.m.), około 3 godziny drogi od klasztoru w Phu (4050 m.n.p.m.). Phu samo w sobie jest bardzo interesującą wioską, i można ciekawie spędzić dzień siedząc z lokalnymi mieszkańcami jak obrabiają wełnę z jaków i owiec i dyskutują. Dla miłośników fotografii miejsce to stwarza bardzo duże możliwości gdyż światło jest bardzo dobre, a niebo często krystalicznie czyste, niebieskie. Dla tych co mają siły jest wyjście na wschód, przez polodowcową dolinę, która prowadzi do Himlung Base Camp (4920 m.n.p.m.), szczytu Himlung (7125 m.n.p.m.), który dopiero od niedawna został dopuszczony do wspinania się na niego. Czasem można spotkać tam kilka ekspedycji wspinaczkowych na niego, jak i na inny okoliczny szczyt Gyanji Kang (7089 m.n.p.m.). Widoki na Himalaje są zapierające dech w piersiach. Dojście tam i z powrotem zajmie nam około 9 godzin. Będziemy musieli wziąć ze sobą suchy prowiant, lunch na drogę oraz wodę. W innym wypadku lunch w hotelu w Phu (4050 m.n.p.m.). Nocleg i kolacja w naszym hoteliku w Phu. Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 9

Dzisiejszego dnia opuszczamy wioskę Phu (4050 m.n.p.m.). Po śniadaniu i pożegnaniu z Phu (4050 m.n.p.m.) wyruszamy. Wcześniej jeszcze zaopatrujemy się w jedzenie na lunch i kolację na dzisiejszy dzień. Wracamy przez antyczną bramę wejściową Phu, schodzimy w dół do poziomu rzeki i podążamy naszymi śladami z powrotem w kierunku Junam (3550 m.n.p.m.) lub Mety (3560 m.n.p.m.),w zależności gdzie spotkaliśmy wcześniej ludzi, i gdzie są otwarte domostwa. Czasem możemy natknąć się na dużą grupę lokalnych mieszkańców wracających do wioski Phu (4050 m.n.p.m.) z dużymi zapasami desek z okolicznego lasu. Cała droga zajmuje nam dziś około 5 godzin. Nie uda nam się dotrzeć w jeden dzień do Nar (4110 m.n.p.m.), do którego prowadzi strome podejście. Także chcemy trochę odpocząć po wczorajszym wyjściu do Himlung Base Camp (4920 m.n.p.m.) i spędzić noc na niższych wysokościach. Lunch i kolacja na szlaku sami przygotowujemy sobie. Nocleg w domostwie w Junam (3550 m.n.p.m.) lub Meta (3560 m.n.p.m.).

Dzień 10

Po zjedzeniu małego delikatnego śniadania, kto co ma, wyruszamy na szlak w kierunku Nar(4110 m.n.p.m.). Fizycznie Nar nie znajduje się daleko od głównego szlaku Annapurny, ale czuje się tutaj jakbyśmy cofnęli się kilka wieków wstecz. Idziemy do Nar Phedi (3680 m.n.p.m.) aby przekroczyć most. Ciekawym zjawiskiem jest obserwacja struktury teraz już zrujnowanego starego mostu. Później dochodzimy do stromego podejścia wijącego się pod górę, do malowniczych tarasów. Po kolejnej godzinie wspinaczki , łagodnie nachylony szlak prowadzi powyżej pól tarasowych do wioski Nar (4110 m.n.p.m.). Podejście zajmuje nam jakieś 5 godzin. Nar wydaje się być bardziej żywe niż Phu(4050 m.n.p.m.), plac wioski często pełny jest rozmawiających kobiet, z ich torbami przepełnionymi wełna na koce, gorczycy na olej. Dzieci w Nar wydają się przebywać na ulicach wioski 12 godzin na dobę. Prawie każda rodzina ma przynajmniej jednego syna lub córkę uczących się w lokalnym klasztorze w Gompie, lecz żyjących z rodziną w domu. Dzięki temu bardzo często słyszymy dochodzące z domu odgłosy cymbałów, modlitw oraz bębnów. Inni mieszkańcy wioski zajmują się malowanie buddyjskich flag modlitewnych, robieniem dywanów, koców, zbieraniem drewna z lasu, uprawianiem roli, wypasem jaków, owiec, kóz, bądź kręceniem młynkami modlitewnymi w centrum wioski. Odwiedzimy dziś lokalną gompę, wejdziemy na wzgórze powyżej Nar (4110 m.n.p.m.) obwieszone flagami modlitewnymi, aby podziwiać widoki. Spróbujemy lokalnych naleśników oraz diro. Lunch i kolację zjadamy w Nar (4110 m.n.p.m.) w hoteliku, w którym też zatrzymujemy się na nocleg. Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 11

Dzisiaj trudny dzień przed nami. Po wczesnym śniadaniu opuszczamy Nar (4110 m.n.p.m.), bierzemy ze sobą prowiant i wodę na cały dzień drogi. To będzie długi dzień marszu. Dziś przekraczamy przełęcz Kang La (5240 m.n.p.m.). Powoli podążamy szlakiem w kierunku Kang La Phedi (4530 m.n.p.m.). Ścieżka prowadzi przez pastwiska z małym strumieniem przecinającym je po lewej. Góry otaczają nas po obu stronach. Po lewej mamy szczyt Pisang (6092 m.n.p.m.), za naszymi plecami stoi ogromny Kang Ru (6983 m.n.p.m.). Idziemy powoli, moreną boczną rzeki Temdezon Khola na łagodnie wznoszącym się szlaku. Do Kang La Phedi (4530 m.n.p.m.) dojście zajmuje nam około 2.5 godziny. Mamy jeszcze przed sobą jakieś 3 godziny wspinaczki do góry do szczytu przełęczy Kang La (5240 m.n.p.m.), czasami łagodnie się wznoszącego szlaku lecz w wielu momentach nabierającego dużej stromości. Wysokość daje o sobie znać, idziemy wolnym, stałym tempem zatrzymując się co kilkanaście kroków, żeby odpocząć wyrównać oddech.Tuż przed samym szczytem znajduje się mały staw przy którym zatrzymujemy się przed finalnym atakiem na przełęcz. Na samym szczycie znajduje się czorten. Z Kang La (5240 m.n.p.m.) rozpościerają się niesamowite widoki na Annapurnę II (7937 m.n.p.m.), Gangapurnę (7455 m.n.p.m.), Tilicho Peak (7135 m.n.p.m.), szczyty otaczające Tilicho i lotnisko w Thongde. Zatrzymujemy się tutaj na około 30 min, czas na odpoczynek, zjedzenie lunchu, zrobienie zdjęć. Szlak w dół od razu schodzi stromo, prowadzi po usypisku skalnym, piargach. Kijki teleskopowe będą bardzo pomocne. Lecz po około godzinie wchodzimy na trawiasty szlak na biegnący płaskowyżem w lewo w kierunku wioski Ngawal (3650 m.n.p.m.). Ngawal może zostać osiągnięty przez nas w około 2.5 godziny schodząc w dół z przełęczy. Tuż przed Ngawal (3650 m.n.p.m.) znajduje się grupa niezwykłych czortenów i flag modlitewnych, znaczących jaskinię medytacyjną daleko w górę na zboczu wzgórza. Nocleg w hoteliku w Ngawal (3650 m.n.p.m.). Kolacja w wiosce. Długość marszu dziś od 7.5-10 godzin.

Dzień 12

Dziś po śniadaniu w hotelu w Ngawal (3650 m.n.p.m.) wyruszamy z powrotem na główny szlak dookoła Annapurny. Zaczynamy 2 godzinny marsz przez otwarty las do Braga (3639 m.n.p.m.), stara tybetańska wioska z około 150 chatami, częściowo opuszczonymi. Mamy czas, żeby pospacerować po tej starej osadzie, odwiedzamy starą gompę usytuowaną powyżej skupionych dookoła siebie chat mieszkalnych. Gompa ma bardzo starą i ciekawą kolekcję statu i thanki. Braga wyróżnia się także detalami tradycyjnej architektury buddyjskiej, więc przyglądamy się z uwagą na drewniane okna i drzwi. Po lunchu w jednej z restauracji w wiosce, mamy przed sobą tylko 20 minutowy spacer przez serię unikalnych, kolorowych czortenów do wioski Manang (3540 m.n.p.m.).  Manang należy do bardziej gwarnych z wiosek, które do tej pory odwiedziliśmy. Można tutaj spotkać nawet kilka piekarni. Lecz opuszczamy wioskę i wyruszamy w dalszy trekking. Będąc na większych wysokościach jak teraz, podążamy bardzo wolnym tempem nie pozwalając na łapczywe łapanie oddechu, hiperwentylację,bądź na odwodnienie. Pijemy wodę litrami! Około 3-4 litrów dziennie. Bardzo ważne, żeby nie pozwolić organizmowi się odwodnić. Dziś naszym punktem docelowym jest wioska Yak Kharka (4010 m.n.p.m.), malutka wioska z małymi hotelikami. Na wschodzie mamy piękne widoki na Chulu East (6200 m.n.p.m.) i Chulu West (6419 m.n.p.m.), zbliżając się coraz bardziej do przełęczy Throng La(5416 m.n.p.m.). Nocleg i kolacja w hoteliku w Yak Kharka (4010 m.n.p.m.). Długość marszu dziś około 6.5 godziny.

 

Zawarte w cenie imprezy:

  • Lot Warszawa – Katmandu – Warszawa dla prowadzącego
  • Autobus Katmandu – Besisahar/ Pokhara – Katmandu turyści, obsługa,przewodnik
  • Jeep Besisahar – Manang turyści, obsługa, przewodnik
  • Lot Jomsom – Pokhara dla uczestników
  • Wiza nepalska
  • Transport (do/z dworca, pomiędzy zabytkami)
  • Wyżywienie Katmandu (obiady, kolacje)
  • Wyżywienie Pokhara(obiad, kolacja)
  • Noclegi w hotelach Katmandu
  • Noclegi w Pokharze
  • Wyżywienie na treku w lodgach(obiady,kolacje)
  • Pozwolenia TIMS na trekking
  • Pozwolenie Annapurna Conservation Area
  • Pozwolenia Nar Phu Restricted Area
  • 1 przewodnik nepalski
    • Tragarzy (1 tragarz na 2 uczestników, 1 osoba może oddać max 13 kg bagażu)
  • Bilety wstępu do atrakcji w Katmandu
  • Wyżywienie i noclegi dla przewodnika i tragarzy
  • Ubezpieczenie KL i NNW
  • Walkie talkie, GPS, pulsoksymetr, telefon satelitarny, ładowarka solarna

Nie wliczone w cenę:

  • Koszta śniadań na trekkingu
  • Koszta alkoholu i napoi gazowanych
  • Koszta wody butelkowej
  • Napiwków