Dookoła Annapurny


POWIĘKSZ MAPĘ

Termin : 06 kwiecień 2017 – 27  kwiecień 2017(Bez Nar Phu)
TERMIN ZAPISÓW: do 1 marzec 2017
NAR PHU: Proszę do każdego terminu dodać 4 dni.
Maksymalna liczba uczestników: 5
Cena(bez Nar Phu): 2100 USD + bilet lotniczy(ok.3000 PLN)
Cena (z Nar Phu): 2500 USD + bilet lotniczy(ok.3000 PLN)

Informacje praktyczne Nepal – LINK I

Informacje praktyczne Nepal – LINK II

GALERIA ZDJĘĆ DOOKOŁA ANNAPURNY – LINK

Poniżej również przedstawiamy linki do wpisów z naszych NEWS dotyczących tego regionu, kraju:

Tragedia w Nepalu – LINK

Pokhara najtańszym miastem backpackers’kim w Azji – LINK

Klasyczny trekking Dookoła Annapurny został udostępniony dla zagranicznych turystów od 1977 roku, gdyż wcześniej Dolina Manang była zamknięta ze względu na bliskość granicy z Tybetem. Trek ten dostarcza nam połączenie spektakularnych wysokogórskich krajobrazów, malowniczych farm i wiosek, bogactwo kulturalne buddyzmu i hinduizmu oraz zdobycie przełęczy Thorung La(5416 mnpm). Wyprawa ta oferuje nam podróż przez geologicznie i kulturowo zmieniający się świat dookoła nas. Żeby wyruszyć na ten trekking nie potrzebujemy żadnego doświadczenia wspinaczkowego. Trekkingowe doświadczenie z naszych polskich Tatr wystarczy.

Trek ten poprowadzi nas dookoła masywu Annapurna Himal poprzez gęste lasy bambusowe, aż do wysuszonych, „nagich” krajobrazów wysokogórskich. Zaczynamy naszą podróż z niskich wysokości pozwalając naszemu ciału na powolną aklimatyzację i przygotowaniu się na wyższe tereny. Cała pętla ma długość prawie 300 kilometrów. Po przejściu Thorong La zajedziemy do wioski Muktinath, która była celem pielgrzymów buddyjskich jak i hinduistycznych przez wieki. Czeka nas eksploracja kanionu rzeki Kali Gandaki,jednego z najgłębszych kanionów na świecie. Rzeka została nazwana Kali po hinduskiej bogini destrukcji.

Podczas trasy trekkingu ujrzymy Lamjung Himal(6932 mnpm), Manaslu(8163 mnpm), Pisang Peak( ), Gangapurna Himal(7455 mnpm), Tilicho Peak(7135 mnpm), Annapurnę(8091 mnpm), Dhaulagiri(8167 mnpm), Nilgir(7711 mnpm), Tukuche Peak(6920 mnpm) i wiele innych. Uznany został za jeden z najpękniejszych trekkingów na świecie.

 

Dzień 1

Około południa wylatujemy z Warszawy do Delhi przez jedno z głównych miast tranzytowych w Europie.  Łącznie około 8 godzin lotu.

Dzień 2

Przylot do Delhi w środku nocy. Kilka godzin tranzytu na lotnisku, po czym łapiemy wczesny samolot z Delhi do Katmandu. Lot trwa około 1.5 godziny. Spotykamy się na lotnisku z naszym przewodnikiem po rejonie Makalu, i wynajętą taksówką udajemy się do hotelu w jednej z najbardziej kolorowych, żywych wszystkich miast Azji – Thamelu. Kwaterujemy się w hotelu w pokojach 2 osobowych. Czas wolny na zakupy przed wyruszeniem na trek. Po południu idziemy zwiedzić słynny Durbar Square, po czym udajemy się na kolację do Everest Steak House, na najlepsze steki w mieście. Nocleg w Katmandu.

Dzień 3

Wczesnym rankiem wynajętymi taksówkami udajemy się na dworzec autobusowy w Katmandu. Nasze bagaże zostają zamocowane na dachu autobusu za pomocą lin, i przykryte płachtą na wypadek deszczu. Pierwsza godzina drogi mija dość szybko jedziemy przedmieściami Katmandu. Lecz potem teren nagle się zmienia, droga prowadzi w dół z 1400 metrów do około 350 metrów. Przyzwyczajamy się do ruchu panującego na nepalskich drogach, czasem może się wydawać chaotyczny lecz ma on sens. Większość pojazdów jest udekorowana kolorowo. Przejeżdżamy przez bardzo biedne wioski, na przystankach mamy okazję zakupić coś na ząb lokalnych sprzedawców. Oczywiście też zatrzymujemy się na dłuższy postój na lunch na dal bhat. W końcu zjeżdżamy z głównej drogi do Pokhary(806 mnpm) w miejscowości Dumre i kierujemy się do Besisahar, które jest kolejne 50 km dalej. Droga bardzo wyboistą i wąska. W końcu docieramy do naszego celu na dziś Besisahar. Kwaterujemy się do hoteliku w mieście i resztę popołudnia spędzamy na spacerze po wiosce, podzieleniu bagaży dla tragarzy i odpoczynku. Wieczorem spotykamy się na kolacji z całym zespołem. Omawiamy trasę naszej pętli dookoła Annapurny. Kolacja w hoteliku. Nocleg w pokojach wieloosobowych.

Dzień 4

Po śniadaniu opuszczamy Besisahar. Zaczynamy nasz trekking po górach. Idąc na północ szlak podąża wzdłuż Marysangdi Khola, która będzie nasza towarzyszką przez kilka następnych dni. Po wyjściu z miasta szlak nadal jest szutrową drogą, po której zdarza się iż przejeżdżają pojazdy. Szlak/droga w większej części ciągnie się do góry bardzo łagodnie z poziomu Besisahar(840 mnpm) do Bhulbule(900 mnpm). Droga tam zajmie nam jakieś 2.5 godziny. Zatrzymujemy się tutaj na lunch i krótki odpoczynek i ruszamy dalej w podróż. Przekraczamy most wiszący na drugą stronę rzeki i podążamy w górę doliny. Maszerujemy w towarzystwie niezliczonej ilości pól tarasowych, przechodząc przez małe miasta Nagdi(890 mnpm) i Usta(910 mnpm). Dalej szlak wzbija się zdecydowanie stromiej pod górę. Jest to nasze pierwsze bardziej strome, bardziej męczące podejście. Po około 2 godz. dochodzimy do małego sklepy, gdzie możemy kupić jakąś przekąskę i odpocząć po naszym podejściu. Pozostało nam tylko trochę ponad godzinę marszu do wioski Bahundanda(1310 mnpm),z ostatnim na dziś marszem pod górę do osady znajdującej się na grzbiecie doliny. Kolacja w hoteliku w Bahundanda(1310mnpm). Nocleg w pokojach wieloosobowych.

Dzień 5

Pierwsza noc w guesthousie na trasie naszej wyprawy. Po śniadaniu rankiem około 8 wyruszamy w dalszą wędrówkę. Najpierw schodzimy w dół do rzeki Marsyangdi Khola, do wysokości około 1100 mnpm, idąc dalej na północ wzdłuż rzeki ciągnącej się łagodnie pod górę. Zatrzymujemy się w osadzie Jagat na lunch i odpoczynek przed naszym podejściem do wioski Chamje(1430 mnpm).  Podróżujemy przez gęsty subtropikalny las, wzgórza pokryte polami uprawnymi ryżu, prosa. W wioskach rosnące na drzewach banany i pomarańcze. Dochodzimy w końcu do naszego celu na dziś wioski Chamje(1430 mnpm). Zatrzymujemy się w jednym z guesthousów. Kolacja wieczorem w hoteliku. Długość marszu dziś 4.5 godziny.

Dzień 6

Po wczesnym śniadaniu około godziny 7, chcemy być gotowi na wymarsz o 7:30. Nie chcemy zbyt późno dochodzić do kolejnych wiosek, gdyż pogoda tutaj ma ten zwyczaj, iż popołudniami może się popsuć(deszcz). Dlatego też chcemy uniknąć marszu w deszczu jak i w pełnym popołudniowym słońcu. Po wyjściu z Chamje(1430 mnpm) mam tylko krótki spacer, zanim dojdziemy do rozpoczęcia stromego podejścia do wioski Tal(1700 mnpm). W tej sekcji naszego treku podchodzimy około 300 metrów na dystansie 3 km. Kanion doliny Marsyangdi zdecydowanie się zwężał oferując nam niesamowite widoki. Idziemy powoli, stałym tempem. Mijamy po drodze innych trampingowców, tragarzy i mułów niosących produkty do wyżej położonych wiosek. Kiedy już skończymy nasze podejście do Tal(1700 mnpm), wkraczamy do dystryktu Manang, opuszczając dystrykt Lamjung. Największą różnicą tych obu terenów jest fakt, iż dystrykt Manang jest pod zdecydowanie większym wpływem kultury buddyjskiej. Tal znajduje się w szerokiej dolinie. Dawniej miejsce, gdzie teraz jest wioska Tal(1700 mnpm) zajmowało jezioro. Zatrzymujemy się tutaj na krótką przerwę, po czym dalej kontynuujemy naszą podróż na północ. Następne podejście było zdecydowanie łatwiejsze około 150 metrów do wioski Karte(1850 mnpm), gdzie zatrzymamy się na późny lunch. Nasz ostatni odcinek marszu dziś zabierze od Karte do Bagarchap(2160 mnpm). Podejście nie tak strome jak pierwszy odcinek dnia lecz nadal. Zostawiamy powoli lasy niższych wysokości za nami i wkraczamy w bardziej sub-alpejskie środowisko. Nocleg i kolacja w hoteliku w Bagarchap(2160 mnpm). Śpimy pokojach wieloosobowych.

Dzień 7

Po śniadaniu wyruszamy dalej, opuszczamy wioskę Bagarchap(2160 mnpm). Przy ładnej pogodzie z wioski ujrzymy na zachodzie Annapurnę II(7937 mnpm). Idąc głównie na północ przez pierwsze dni, odbiliśmy na zachód wczoraj i będziemy okrążać pasmo Annapurna Himal od jej północnej strony. Pierwszy odcinek trekkingu do Danaque dziś  jest relatywnie płaski. Będziemy mijać ogromne młynki modlitewne, które będą nam również towarzyszyć w dalszych etapach trekkingu. Po wyjściu z Danaque(2200 mnpm)obieramy wyższy szlak, gdyż dolny jest bardzo często nawiedzany przez osuwiska skalne i nie jest używany. Zaczynamy podejście po zabłoconym szlaku. Podczas wspinaczki oczywiście robimy przerwy na podziwianie widoków, robienie zdjęć aparatami, a kto nie ma to „oczami”. Możemy spostrzec dolinę Marsyangdi ciągnącą się w dole, wioskę Danaque(2200 mnpm), z której niedawno wyszliśmy oraz widok na przepiękny ośmiotysięczny szczyt na wschodzie Manaslu(8156 mnpm), ósmy najwyższy szczyt świata. Zatrzymamy się na krótki odpoczynek w Temang(2500 mnpm). Czasem na tej wysokości możemy gdzieś w zacienionych miejscach zobaczyć „placki” pozostałego śniegu, który jeszcze nie stopniał. Dalej podążamy do wioski Tanchok(2600 mnpm) gdzie zatrzymujemy się na lunch, zanim dalej wyruszymy i dojdziemy do Chame(2670 mnpm). Czasem szlak może być błotnisty po deszczu, topniejącym śniegu. Zatrzymujemy się w hoteliku na noc, w pokojach wieloosobowych. Kolacje w Chame(2670 mnpm). Długość marszu około 4.5 godziny.

Dzień 8

Powoli przyzwyczajamy się do rutyny marszu, lecz każdy dzień jest zdecydowanie inny od poprzedniego.  Po śniadaniu wyruszamy na szlak, opuszczamy Chame(2670 mnpm). Zaczynamy od łagodnego, ustabilizowanego podejścia w górę. Przechodzimy do wioski Bhartang(2850 mnpm), gdzie zatrzymujemy się na przerwę na herbatę, po czym szlak dalej wzbija się pod górę do osady Dhukuer(3060 mnpm), która jest naszym miejscem na lunch. Oczywiście trochę to trwa zanim zamówimy wszyscy lunch, otrzymamy go i zjemy, około 1-1.5 godziny. Jak dotąd szliśmy pod górę, lecz nie jest to męczące podejście. Idziemy przez pachnący iglasty las otoczeni w oddali przez siedmio i ośmiotysięczne szczyty. Po lunchu przechodzimy do szerokiej himalajskiej doliny rzeki Marsyangdi, takie krajobraz jest czymś nowym dla nas. Trochę iglastych drzew, kępy trawy i kilka stawów charakteryzowały krajobraz. 1 godzina więcej marszu od miejsca naszego lunchu zabiera nas do Lower Pisang(3200 mnpm), wioski naszego noclegu dziś. Po krótkim odpoczynku w lodgy, rozpakowaniu się wybieramy się na krótki spacer do Górnego Pisangu(3300 mnpm). Odwiedzamy tam lokalny klasztor. Wracamy w dół do naszego hoteliku. Nocleg w pokojach wieloosobowych. Kolacja w lodgy. Długość marszu dziś około 5 godzin.

Dzień 9

Po śniadaniu wczesnym rankiem opuszczamy Dolny Pisang(3200 mnpm) i wybieramy szlak biegnący powyżej rzeki, wzbijający się bardziej w górę ale oferujący zdecydowanie lepsze widoki na pasmo Annapurna Himal. Pierwsze pół godziny marszu jest łatwe i ciągnie się wzdłuż rzeki. Po przejściu obok małego muru mani zaczynamy męczące 2 godzinne podejście do wioski Ghyaru(3670 mnpm). Szlak wije się zygzakami do góry przez prawie 500 metrów na dystansie 2 km. Zatrzymujemy się na kilka przerw podczas wspinaczki na odpoczynek i czas na foto. Idziemy wolnym tempem na tych wysokościach, żeby nie dostać żadnych objawów choroby wysokościowej. W końcu docieramy do Ghyaru(3670 mnpm), gdzie zatrzymujemy się na przerwę na herbatę i odpoczynek na 30 min. Mamy piękne widoki na Annapurnę II(7937 mnpm), Annapurnę IV(7535 mnpm) i  III(7575 mnpm). Możemy zobaczyć również całą dolinę u naszych stóp. Po przerwie kontynuujemy dalej w kierunku Ngawal(3650 mnpm). Szlak prowadził meandrując w prawo i lewo poprzez małe strumienie. Wszędzie dookoła nas małe pola upraw oraz owce z kozami gryzące kępy traw na tej wysokości. Szlak prowadzi przez wiele podejść do góry i w dół, wchodząc na wzgórze, żeby zejść w dół do wioski Ngawal(3650 mnpm). Stąd po przerwie na lunch zaczynamy zejście w dół do rzeki i powrót na główny szlak do Manang(3540 mnpm). Manang należy do bardziej gwarnych z wiosek, które do tej pory odwiedziliśmy. Można tutaj spotkać nawet kilka piekarni. Nocleg i kolacja w lokalnym hoteliku. Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 10

Dzisiaj dzień odpoczynku. Choć niekoniecznie, bardziej odpowiednią nazwą dla niego jest dzień aklimatyzacji. Po śniadaniu dziś trochę później około 8 rano, zaczynamy wyjście aklimatyzacyjne. Zgodnie z zasadą maszeruj wysoko, śpij nisko, idziemy powyżej jeziora Gangapurna Tal, aż po grzbiet pomiędzy Annapurną III(7575 mnpm) i Gangapurną(7455 mnpm) na wysokości około 4000 mnpm. Stąd mamy niesamowite widoki na Annapurnę II(7937 mnpm), III(7575 mnpm), Gangapurnę(7455 mnpm), Kangsar Kang(7454 mnpm). Nawet możemy ujrzeć nasz punkt docelowy pierwszej części treku przełęcz Thorung La(5416 mnpm), którą będziemy przekraczać za kilka dni. Podejście i zejście zajmie nam około 3 godzin, plus czas spędzony rozkoszując się widokami. Schodzimy w dół z powrotem do Manang(3540 mnpm) na należyty lunch. Mamy też czas na gorący prysznic(woda grzana jest w bezchmurne dni z kolektorów słonecznych).  Po południu udajemy się na prezentację dotyczącą choroby wysokościowej w klinice Himalayan Rescue Association. Po pokazie wracamy do hoteliku, resztę wieczoru spędzamy na odpoczynku. Wieczorem kolacja z całym zespołem, omawiamy resztę trasy do przełęczy. Nocleg w tych samych pokojach.

Dzień 11

Dzisiejszego dnia po pobudce i śniadaniu pakujemy już nasz cały dorobek i wyruszamy na szlak. Będąc na większych wysokościach jak teraz, podążamy bardzo wolnym tempem nie pozwalając na łapczywe łapanie oddechu, hiperwentylację,bądź na odwodnienie. Pijemy wodę litrami! Około 3-4 litrów dziennie. Bardzo ważne, żeby nie pozwolić organizmowi się odwodnić. Dziś naszym punktem docelowym jest wioska Yak Kharka (4010 mnpm), malutka wioska z małymi hotelikami. Na wschodzie mamy piękne widoki na Chulu East(6200 mnpm) i Chulu West(6419 mnpm), zbliżając się coraz bardziej do przełęczy Throng La(5416 mnpm). Po drodze zatrzymujemy się na przerwę na lunch w połowie drogi. Nocleg i kolacja w hoteliku w Yak Kharka(4010 mnpm). Śpimy w pokojach wieloosobowych. Temperatura zaczyna po południami dawać się we znaki. Idziemy wcześnie spać przed 8, pozwalając naszemu organizmowi na regenerację i zbieranie sił przed przełęczą. Długość marszu dziś około 4 godzin.

Dzień 12

Dziś po śniadaniu, zabieramy nasze plecaki i idziemy dalej w górę. Na tej wysokości zaczyna już nam brakować oddechu. Mamy do przejścia około 400 metrów w górę do wioski Thorung Phedi(4450 mnpm). Długość marszu dziś to około 3.5 godziny wolnym tempem. Podróżujemy bo nagim, kamienistym, piargowym terenie. W niektórych miejscach są ślady dawnych osuwisk skalnych, czasem nawet napotkamy znaki o tym informujące. Po naszej lewej stronie góruje nad nami Khatung Kang(6484 mnpm). Kwaterujemy się w bardzo prostej logdy, hoteliku. Zjadamy też tutaj lunch, żeby ponownie nabrać sił. Zaraz po lunchu idziemy się aklimatyzować dalej. Wyruszamy bez plecaków 700 metrów w górę do High Camp, ujrzeć niesamowite widoki na śnieżne szczyty dookoła nas i krążące orły. Maszerujemy bardzo wolny, co kilkanaście kroków robiąc przerwy. Staramy się trzymać stałe tempo. Przyzwyczajamy nasze ciało do rozrzedzonego powietrza. Dziś jest to nasz ostatni dzień przed długim podejściem jutro na przełęcz Thorung La(5416 mnpm). Przy High Camp w okolicach(4900 mnpm) spędzamy około 40 min. Schodzimy z powrotem w dół. Całe wyjście zajmuje nam tam i z powrotem około 5 godzin. Wracamy na kolację i nocleg w hoteliku w Thorung Phedi(4450 mnpm).

Dzień 13

Po bardzo wczesnej pobudce i szybkim śniadaniu wyruszamy w kierunku przełęczy około 5 rano. Mamy dziś do przejścia 1000 metrów w górę, po czym schodzimy na drugą stronę przełęczy około 1600 metrów w dół. Będzie to bardzo długi i męczący dzień, lecz wynagrodzi nas widokami. Jak wychodzimy może być bardzo zimno, nocą też temperatury spadają poniżej zera, butelki z wodą mogą zamarzać. Także musimy ze sobą wziąć zapasy suchego prowiantu, batonów energetycznych do jedzenia, gdyż nie mamy możliwości kupić obiadu nigdzie po drodze. Zaczynamy naszą wędrówkę dzisiaj jak jeszcze jest ciemno. Jedna z bardziej stromych części dzisiejszego podejścia czeka na nas już na samym początku. Co kilkanaście kroków zatrzymujemy się na krótkie przerwy, żeby ustabilizować oddech. Kiedy wyjdzie słońce ujrzymy piękne widoki na Annapurnę II(7937 mnpm) za nami. Po około 1.5 godzinie powinniśmy dojść do High Camp(4900 mnpm). Znajduje się tutaj finalne, ostatnie miejsce możliwości dostania bardzo prymitywnego noclegu przed przekroczeniem przełęczy. Po krótkiej przerwie gdzie uzupełniamy kalorie batonem energetycznym i płyny, pijąc dużo wody idziemy dalej. Z High Camp(4900 mnpm) skręcamy na grzbiet, którym podążamy pod górę jednak nie tak stromo jak miało to miejsce z samego rana. Przez następna godzinę przechodzimy kilka takich grzbietów, licząc, iż „ten” to właśnie Thorung La(5416 mnpm) lecz nie. Jeszcze jedna godzina marszu i dochodzimy do małego sklepiku na 5000 mnpm. Nie ma miejsca dla turystów na nocleg, ale można kupić jakieś batony energetyczne czy herbatę. Nie trzeba wspominać iż wszystko tutaj jest bardzo drogie. Ostatnie 400 metrów do przełęczy przed nami. Kiedy w oddali zobaczmy powiewające flagi modlitewne, to jest nasz cel. Do przełęczy dotrzemy po około 4-5 godzinach marszu od Thorung Phedi(4450 mnpm). Dotarliśmy do celu jesteśmy na Thorung La(5416 mnpm).  Spędzamy tu około 30 min w zależności od pogody na robieniu zdjęć, odpoczynku i spożyciu lunchu. Teraz czeka nas bardzo długie zejście w dół, dla wielu pewnie bardziej męczące dla nóg, niż podejście w górę. Przechodzimy zmieniającym się krajobrazem po tej części przełęczy. Nawet jeśli klimat stał się bardziej jałowy powyżej wioski Manang(3540 mnpm), tutejszy krajobraz wydawał się jeszcze bardziej suchy, wypalony słońcem. Po około 2.5 godzinie marszu zejdziemy około 1000 metrów. Bardzo przydatne będą kijki teleskopowe przy zejściu w dół. Po tym czasie dochodzimy w końcu do pierwszych domostw tej doliny, gdzie zatrzymamy się na krótki odpoczynek i herbatę. Potem idziemy dalej w kierunku Muktinath(3795 mnpm).Dotarłszy tam mijamy kompleks świątynny i schodzimy poniżej do części mieszkalnej wioski na wysokości 3700 mnpm. Tam kwaterujemy się w jednej z lodgy i udajemy się na należyty odpoczynek i wieczorną kolację. Śpimy w pokojach wieloosobowych. Zajmie nam około 9-10 godzin marszu pokonanie dzisiejszego dystansu.

Dzień 14

Dzisiaj dzień poświęcamy na zwiedzanie okolicy, kompleksu świątyń Muktinath(3795 mnpm). Pierwszą rzeczą po śniadaniu jest odwiedzenie klasztorów. Muktinath jest świętym miejscem dla pielgrzymów hinduizmu i buddyzmu. Miejsce to jest święte gdyż jest uznawane za unikalne gdzie ogień, ziemia, powietrze i woda występują w jednym miejscu. Spacerując odwiedzimy świątynię ze strumieniem przepływającym przez 108 wanien,zbiorników. Hindusi wieżą, iż gdy przejdziesz przez wszystkie prysznice, źródła wszystkie twoje grzechy zostaną odpuszczone. Święty płomień jest zlokalizowany w centralnym miejscu świątyni, do którego tylko wyznawcy hinduizmu mają wstęp. Też tutaj mamy trochę inny świat. Wyboista szutrowa droga prowadzi z Jomoson do Muktinath(3795 mnpm). Można tutaj zobaczyć ludzi jeżdżących na motorach, autobusy przewożące ludzi tam i z powrotem do Jomson, gdzie znajduje się lotnisko. Droga pozwala na łatwiejszą komunikację, a co za tym idzie transport jedzenia(tańsze jedzenie), lepsza dostępność do elektryczności. Po wizycie w kompleksie świątyń w Muktinath(3795 mnpm) idziemy w dalszą podróż w dół drogi do miejscowości Kagbeni(2800 mnpm). Jest to krótki marsz około 3 godzin. Krajobraz ciągle przypominający pustynię. Małe skupiska drzew są widoczne jako zielone kropki na terenie przed nami. Nasza trasa biegnie drogą odbijając od czasu do czasu na z drogi, którą jeżdżą autobusy. Dochodzimy do wioski Kagbeni(2800 mnpm) zatrzymujemy się na nocleg w hoteliku.  Idziemy na lunch zanim wyruszymy na krótkie zwiedzanie wioski. Udajemy się na skraj wioski podziwiając widoki na dolinę rzeki Kali Gandaki. Na północ od Kagbeni(2800 mnpm) położony jest region Upper Mustang(górnego Mustangu) z antyczną stolicą Lo Manthang. Wracamy do wioski, odwiedzamy stary klasztor i kamienny fort, który oferował schronienie dla antycznego królestwa. Wracamy do hoteliku na kolację i zasłużony nocleg. Śpimy w pokojach wieloosobowych. Długość marszu dziś 3 godziny.

Dzień 15

Po śniadaniu pakujemy już z wprawą nasze rzeczy i ruszamy około 8 rano dalej na szlak. Szlak biegnie po części po drodze, a także w korytem rzeki Kali Gandaki. Krajobraz nadal pozostaje podobny do wczorajszego, podróżujemy po suchym, skalnym terenie z bardzo małą ilością roślinności. Większość czasu droga łagodnie tylko opada w dół. Dochodzimy do wioski Jomson(2720 mnpm), gdzie zatrzymujemy się na lunch. Znajduje się tutaj bardzo ważne lotnisko, z którego każdego dnia odlatuje i ląduje kilkadziesiąt samolotów(które na pewno zauważymy). Możemy też tutaj skorzystać nawet z kafejki internetowej i wysłać krótkiego email do rodziny, do domu. Po lunchu kontynuujemy w dół doliny. Po południami często zrywa się tutaj silniejszy wiatr. Dochodzimy do wioski Marpha. Cudowny widok Nilgiri(7061 mnpm), który wyrasta bezpośrednio na przeciwnej stronie doliny. Marpha(2670 mnpm) jest pięknym buddyjskim miasteczkiem. Drogi są zaprojektowane z dużych płaskich płyt kamiennych, po bokach których w rowach płyną ścieki. W nepalskiej architekturze takie rozwiązanie, jak i to miejsce należy do wyjątkowo czystych, „ekologicznych”. W oddali lokalna Gompa jest zauważalna na zboczu góry. Zdecydowanie na pierwszy rzut oka rzuca się uprawa jabłek w tym terenie. Wszędzie możemy kupić jabłka. Na ulicach możemy znaleźć wiele lodgy i sklepów z pamiątkami.  Zatrzymujemy się tutaj na nocleg w hoteliku w pokojach wieloosobowych. Kolacja wieczorem. Długość marszu dziś około 4.5 godziny.

Dzień 16

Po śniadaniu już wyruszamy w dalszą podróż w dół doliny Kali Gandaki. Marsz w kanionie zasłania nam widoki na ośnieżone szczyty, które mieliśmy na wyższych wysokościach. Topografia jest bardzo podobna do tej co mieliśmy przez ostatnie dwa dni z co jakiś czas występującymi skupiskami sosny, świerka czy drzew cedrowych na zboczach doliny. Naszym pierwszym przystankiem na przekąskę/herbatę jest Tukuche(2590 mnpm) po około 1.5 godzinie marszu. Możemy tutaj zauważyć krążące bądź żerujące himalajskie sępy. Udajemy się tutaj do lokalnej destylarni, gdzie lokalna rodzina produkuje jabłkowe, brzoskwiniowe, morelowe i innych smaków brandy. Zostaniemy oprowadzeni po terenach destylarni, zobaczymy cały proces tworzenia brandy, i spróbujemy kilka z nich, żeby się przekonać o ich smaku. Wracamy na szlak. Około godziny później docieramy do Larjung(2500 mnpm), gdzie zatrzymujemy się na lunch. Idziemy dalej drogą zbaczając od czasu na brzegi rzeki przechodząc przez wiszące mosty dochodząc do Kalopani po około 1.5 godziny. Mamy stąd piękne widoki na Annapurnę I(8091 mnpm). Idziemy dalej pod koniec dnia naszego trekkingu dziś wkraczamy ponownie do świata bardziej obfitego w zieleń, iglasty las, gęsta roślinność, paprocie, wielkie wodospady, przyprawiają nas o uśmiech po kilku dniach spędzonych w pustynnych krajobrazach. Na wschodzie ujrzymy piękny Nilgiri(7711 mnpm), a na zachodzie ogromny masyw Dhaulagiri(8167 mnpm). Powoli też opuszczamy tereny buddyjskie wyższych partii gór i wkraczamy w hinduską część Nepalu. Docieramy do Ghasy(2010 mnpm) po około 2.5 godzinie. Kolacja w hoteliku. Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 17

Po śniadaniu w hotelu w Ghasie(2010 mnpm) opuszczamy nasz kolejny przystanek i ruszamy w dalszą podróż. Zostawiamy w tyle mury mani, młynki modlitewne, stupy w zamian spotykając małe ołtarze, świątynie hindi. Wąwóz staje się coraz węższy oferując ciekawą perspektywę do robienia zdjęć. Dzisiejszy dzień należy do bardziej luźnych. Maszerujemy około 4.5 godziny z przerwami. Będziemy się rozkoszować widokami gęstą, bujną roślinnością, drzewami owocowymi, masywnymi czerwonymi poinsecji, imponującymi wodospadami oraz wzburzonym nurtem rzeki Kali Gadanki. Dochodzimy do Tatopani(nazwa znaczy gorące źródła) po około 3.5 godziny drogi. Tutaj mamy okazję skorzystać z kąpieli w dwóch basenach pełnych gorącej wody, bardzo przyjemne oderwanie od trudów codziennej wędrówki. Kolację i lunch zjadamy w Tatopani(1200 mnpm). Nocleg w hoteliku.

Dzień 18

Po śniadaniu wyruszamy z Tatopani(1200 mnpm) do Beni(830 mnpm). Możemy wziąć autobus na ten ostatni odcinek drogi, lecz idziemy nadal pieszo(chyba że grupa będzie chciała inaczej) Odcinek ten około 20 km zabiera nam przejście go 6 godzin. Szlak z Tatopani(1200 mnpm) wspina się do góry po kamienistych schodach, po czym opada delikatnie po 25 minutach dochodząc do długiego mostu wiszącego, którym przechodzimy na lewy brzeg rzeki Kali Gandaki. Gdy przejdziemy patrząc w górę doliny mamy piękny widok na południową ścianę Nilgiri(7711 mnpm). Chwilę później wkraczamy do małej osady Ghar Khola(1175 mnpm). Idąc dalej na południe szlak pnie się stromo do góry wysoko powyżej poziomu rzeki, skąd możemy zobaczyć wioskę Dhoba(kiedyś bardzo słynnej z jakości uprawianego tutaj tytoniu) na zachodnim zboczu doliny. Zatrzymujemy się po około 4 godzinach w wiosce Geleshwar(1170 mnpm) gdzie udajemy się na lunch. Dalej około 1.5 godz -2 godz drogi dochodzimy w końcu do osady Beni(830 mnpm). Asfalt zaczyna się właśnie jakieś 1.5 godz drogi przed Beni. Dochodzimy do tej wioski skąd od razu łapiemy autobus powrotny do Pokhary(800 mnpm), droga autobusem zajmuje jakieś 3 godz. W Pokharze lokujemy się do jednego z wielu hotelików. Udajemy się wieczorem na uroczystą kolację z okazji zakończenia trekkingu w górach.

Dzień 19

Dzisiejszy dzień spędzamy na odpoczynku w Pokharze(830 mnpm). Po śniadaniu cały dzień spędzamy na zakupach, zwiedzaniu miasta i okolicy. Pokhara ma dwie najważniejsze obiekty, rzeczy, które przyciągają turystów. Jezioro Phewa(możliwość popływania kajakiem) oraz krajobraz wokół wystarczający, żeby zabrać oddech. Możliwy jest dla chętnych lot na paralotni. Jimmry Robert ojciec trekkingu określił kiedyś , iż „nie ma innego takiego widoku na góry, który mógłby się równać z Machhaouchhare i Annapurną wiszącymi tam na niebie powyżej zielonych pól Pokhary”. Pokhara jest w odległości około 40 km od cudownego muru śnieżnych szczytów. Ta cała panorama masywów górskich rozciąga się przez 140 km w skład jej wchodzą Dhaulagiri, Annapurny, Machhapuchhare, Lamjung Himal, oraz Manaslu Himal. Ta miejscowość widokowo ma nam bardzo dużo do zaoferowania. Lunch i kolacja w Pokharze w restauracjach lokalnych. Nocleg w hoteliku w pokojach wieloosobowych.

Dzień 20

Wczesnym rankiem po szybkim śniadaniu i spakowaniu naszych plecaków idziemy na autobus do Katmandu, które odjeżdżają wczesnym rankiem. Dlatego wczesna pobudka jest przymusem. Czeka nas 5-8 godzinna podróż po wyboistych ale jakże pięknych krajobrazowo drogach Nepalu. Jesteśmy z powrotem w innym świecie, jest gorąco, wszędzie pełno ludzi, całkowicie inaczej niż przez te prawie 3 tygodnie na trekkingu. Po południu docieramy do Katmandu. Po wyładowaniu się w Katmandu na dworcu autobusowym, pakujemy się w taksówki i wyruszamy do znanej już nam dzielnicy Thamel, żeby zakwaterować się ponownie w naszym hotelu. Po południu wybieramy się na zachód słońca do kompleksu świątyń Swayambhunath, zwanego również „Świątynia Małp”. Charakterystycznego poprzez wszechobecne małpy oraz namalowane „oczy buddy”, symbolizujące wszechwidzącego Buddę, zjednoczenie oraz oświecenie poprzez nauki Buddy. Obiad i kolację zjadamy w Katmandu. Nocleg w hotelu w pokojach dwu osobowych.

Dzień 21

Wybieramy się w dalsze zwiedzanie stolicy Nepalu i okolicy. Odwiedzamy wpisane na listę UNESCO świątynię Pashupatinath, jedną z największych świątyń hinduistycznych poświęconych bogu Sziwie na świecie. Następnie udajemy się do Bodhnath – największa stupa w Nepalu, jest jednym z najświętszych miejsc religijnych buddyzmu w Katmandu ,w Nepalu. Kolejnym wpisanym na listę UNESCO miejscem, które zobaczymy jest plac Durbar w Patanie, mieście składającym się na metropolię Katmandu. Po czym udajemy się na pożegnalny obiad do lokalnej restauracji w dzielnicy Thamel – Restauracja Zaika. Będziemy kosztować regionalnych nepalskich, tybetańskich i indyjskich przysmaków – tybetańskie momo – pierogi, nepalski dal bhat – ryż z zupą z soczewicy i dodatkami, czy naan – indyjski chleb faszerowany mięsem, czosnkiem, warzywami. Pod wieczór udajemy się na lotnisko na lot Katmandu – Delhi.

Dzień 22

Przylot do Warszawy.

Opcja z trekkingiem w Dolinie Nar Phu + 4 DNI

Opcja ta dodaje nam do całego programy dodatkowe 4 dni. Dlaczego. Pomimo, iż zbaczamy z głównego szlaku na 8 dni, to opuszczamy główny szlak Dookoła Annapurny w Chame(2670 mnpm), a wracamy na niego w Yak Kharka(4010 mnpm). Czyli omijamy 3 dniowe przejście z Chame do Yak Kharka. Oraz pomijamy również dzień aklimatyzacyjny w Manag(3540 mnpm), gdyż w Dolinie Nar Phu będziemy przekraczać przełęcz Kang La(5240 mnpm), i dużo czasu spędzimy na 4000 mnpm. Nie będzie nam potrzebny kolejny dzień aklimatyzacyjny. Dlatego wychodzi nam 4 dodatkowych dni czyli przylot do Warszawy nie 22 dnia, a 26 dnia.

Dolina Nar Phu, region zamieszkały przez etnicznych mieszkańców Tybetu, wita nas z wysoko wzbijającymi się ośnieżonymi szczytami i unikalną kulturą. Trekking do wiosek Nar i Phu łączy krajobraz wysokich szczytów i przekraczania 5000 mnpm przełęczy, lodowców, unikalnych osad, wąskich wąwozów, malowniczych lasów, jaków, świątyń, gompy i unikalnej kultury tybetańskiej. Dotrzemy do wiosek oddalonych tylko o 2 dni drogi od granicy z Tybetem, region który został z eksplorowany przez Tilmana w 50 latach. Zamknięty dla odwiedzających, aż do 2002 roku. Bardzo niewielu zachodnich turystów miało szczęście odkrywać te prawie, że zapomniane przez cywilizację tereny lub wspinać się na okolicznych siedmiotysięcznych szczytach. Zgubimy się w kolorowych wioskach, w których czas zatrzymał się wieki temu, odwiedzimy wysokie himalajskie doliny powyżej wioski Phu(wliczając w to Himlung Base Camp 4900 mnpm). Potem z Nar poprzez przełęcz Kang La(5240 mnpm) do Ngawal(3650 mnpm) do głównego szlaku prowadzącego dookoła Annapurny.

Dzień 8

Zaczynamy z Chame(2670 mnpm). Po śniadaniu opuszczamy nasz dotychczasowy szlak prowadzący dookoła Annapurny, udajemy się w doł do wioski Koto, w której to przechodzimy przez punkt kontrolny sprawdzający nasze dokumenty do trekkingu w Dolinie Nar Phu. Po kontroli szlak opada do rzeki Marsyandi i przechodzimy przez most. Szlak wkracza do wąwozu rzeki Nar Phu Khola i ciągnie się prawą stroną przez około 2 godziny. Przechodzimy przez nowy most, aby wkrótce przejść przez strumień spływający z bocznej doliny. Idziemy pięknym lasem wzdłuż rzeki Phu Khola. Szlak prowadzi obok kilku małych schronień(jaskiń). Idziemy małą wąską ścieżką, jakże inną od szerokiego szlaku dookoła Annapurny. Pierwsza część jest kilka razy powtarzające się do góry i w dół, aż dochodzimy do bardziej stromego, krótkiego podejścia do wioski Choto(2840 mnpm). Zyskując dalej wysokość  wychodzimy z wąskiego kanionu, szlak właściwie przechodzi pod szerokim wodospadem, zaraz przed wioską Dharamsala(3230 mnpm), od którego to miejsca las jest rzadszy, a widoki bardziej panoramiczne.  Znajdują się tutaj dwa domy,inne w budowie. Zatrzymujemy się w jednym z nich. Lunch dziś mamy jako suchy prowiant, wzięty z Chame. Kolację zjadamy w lokalnym domu. Nocleg na karimatach, łóżkach,podłodze w jednym z domów. Śpimy w Dharamsala(3230 mnpm). Długość marszu dziś około 7 godzin.

Dzień 9

Po śniadaniu w Dharamsala(3230 mnpm) opuszczamy to miejsce i udajemy się w dalszą wędrówkę na północ. Od razu czeka nas bardziej strome podejście w górę doliny, po małym szlaku biegnącym wzdłuż malowniczej rzeki doprowadza nas w końcu do wysoko położonych pastwisk na płaskowyżu. Przechodzimy przez małą osadę Meta(3560 mnpm), sezonowa(zimowa) osada dla ludności z Nar, gdzie czasem będziemy dzielić nasz szlak z okolicznymi jakami. Tego ranka mamy jeden najpiękniejszych widoków w dolinie. Krajobraz jest podobny do Sierra Nevady, białe kamienie,niskie zarośla i świerki, delikatne czerwono pomarańczowe liściaste krzaki, rozpadające się półki płaskiego łupku, białe piaszczyste ścieżki, powykrzywiane drzewa. Góry dookoła nas wyglądają majestatycznie. Około godziny od osady Meta(3560 mnpm), pojawia się Junam, kolejna sezonowa osada, gdzie karawany z Tybetu czasem zatrzymywały się na nocleg. Powyżej niej na prawo widać masywny lodowiec, który opada w dół do pastwisk nad naszymi głowami. Następną sezonową wioską jest Chako(3720 mnpm), gdzie trawa całymi kępami leży na dachach domostw susząc się na słońcu, a buddyjskie flagi modlitewne powiewają na wietrze. Jeszcze więcej podejść góra-dół doprowadzi nas do wioski Kayang(3740 mnpm), dużego zimowego schronienia dla ludzi z Phu i z płaskowyżu jeszcze wyżej. Około 5 godzin marszu dziś. Lunch zjadamy podczas marszu na przerwie, w postaci suchego prowiantu. Zatrzymujemy się w jednej z chat w Kayang(3740 mnpm) i zjadamy tutaj kolację w postaci również suchego prowiantu i wody. Nocleg na podłodze na karimatach pod dachem.

Dzień 10

Po zjedzeniu batonów energetycznych, czy innego suchego prowiantu wyruszamy na szlak, który zaraz opada stromo w dół rzeki. Idziemy przez chwilę wzdłuż brzegu rzeki, mijając małe miejsca na obozowiska. Dzisiaj zaczynamy widzieć unikalne, kolorowe czorteny z których słynie dolina Nar Phu. Skaczemy po kamieniach przekraczając mały polodowcowy strumień, zanim dojdziemy do większego, który przechodzimy rozklekotanym mostem. Kolejne 1.5 godziny trekkingu podróżując w krajobrazie kanionów i wąwozów, zanim dojdziemy do monolitu strzegącego stromego szlaku prowadzącego do bramy Phu(4050 mnpm), zwanej Pupigyal Kwe. Ta antyczna brama odsłania nam widoki na trzy wioski Phu, jak i ruiny dwóch antycznych fortów, imponująco umiejscowionych na wzniesieniach płaskowyżu przed wioskami Phu(4050 mnpm). Tuż przed mostem prowadzącym do Phu,linia wspaniałych czortenów maluje nam krajobraz i prowadzi do głównej osady Phu(4050 mnpm), umiejscowionej wysoko na wzgórzu. Zatrzymujemy się w lokalnej chacie, u jednej z rodzin, spożywamy lunch przygotowany przez goszczących nas. Po czym udajemy się do słynnej Tashi Lhakhang Gompy, na sąsiednim wzgórzu, odwiedzić lokalnego Rimpoche Lama Karma Sonam, który przybył do Nepalu z Dalai Lamą w 1959 roku. Jest on tybetańskim doktorem, jak i malarzem thanki, oraz ojcem kilkoro dzieci. Po południe spędzamy na odpoczynku, jedzeniu i aklimatyzacji do nowych, wyższych wysokości. Długość marszu dziś to około 5 godzin. Nocleg i kolacja oraz obiad w naszym hoteliku w Phu(4050 mnpm). Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 11

Phu w nepalskim języku oznacza,”ułóż usta w koło i dmuchnij wiatr jak najdalej, powoli”. Wiatr tutaj daje się we znaki, często porywając przedmioty codziennego użytku. Dziś po śniadaniu w hotelu spędzamy dzień na eksploracji otoczenia. Spotkamy się z lokalnym rezydentami wioski. Spacer po wiosce prawdopodobnie zakończy się byciem zaproszonym przez lokalną rodzinę na autentyczną tybetańska herbatę z masłem i solą, lub na poczęstunek szklaneczką lokalnego alkoholu Raksi. Tybet jest dwa dni drogi więcej na północ. Mamy do wyboru podejście w górę doliny do letniej, sezonowej osady Ngoru(4500 mnpm), około 3 godziny drogi od klasztoru w Phu(4050 mnpm). Phu samo w sobie jest bardzo interesującą wioską, i można ciekawie spędzić dzień siedząc z lokalnymi mieszkańcami jak obrabiają wełnę z jaków i owiec i dyskutują. Dla miłośników fotografii miejsce to stwarza bardzo duże możliwości gdyż światło jest bardzo dobre, a niebo często krystalicznie czyste, niebieskie. Dla tych co mają siły jest wyjście na wschód, przez polodowcową dolinę, która prowadzi do Himlung Base Camp(4920 mnpm), szczytu Himlunb(7125 mnpm), który dopiero od niedawna został dopuszczony do wspinania się na niego. Czasem można spotkać tam kilka ekspedycji wspinaczkowych na niego, jak i na inny okoliczny szczyt Gyanji Kang(7089 mnpm). Widoki na Himalaje są zapierające dech w piersiach. Dojście tam i z powrotem zajmie nam około 9 godzin. Będziemy musieli wziąć ze sobą suchy prowiant, lunch na drogę oraz wodę. W innym wypadku lunch w hotelu w Phu(4050 mnpm). Nocleg i kolacja w naszym hoteliku w Phu. Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 12

Dzisiejszego dnia opuszczamy wioskę Phu(4050 mnpm). Po śniadaniu i pożegnaniu z Phu(4050 mnpm) wyruszamy. Wcześniej jeszcze zaopatrujemy się w jedzenie na lunch i kolację na dzisiejszy dzień. Wracamy przez antyczną bramę wejściową Phu, schodzimy w dół do poziomu rzeki i podążamy naszymi śladami z powrotem w kierunku Junam(3550 mnpm) lub Mety(3560 mnpm),w zależności gdzie spotkaliśmy wcześniej ludzi, i gdzie są otwarte domostwa. Czasem możemy natknąć się na dużą grupę lokalnych mieszkańców wracających do wioski Phu(4050 mnpm) z dużymi zapasami desek z okolicznego lasu. Cała droga zajmuje nam dziś około 5 godzin. Nie uda nam się dotrzeć w jeden dzień do Nar(4110 mnpm), do którego prowadzi strome podejście. Także chcemy trochę odpocząć po wczorajszym wyjściu do Himlung Base Camp(4920 mnpm) i spędzić noc na niższych wysokościach. Lunch i kolacja na szlaku sami przygotowujemy sobie. Nocleg w domostwie w Junam(3550 mnpm) lub Meta(3560 mnpm).

Dzień 13

Po zjedzeniu małego delikatnego śniadania, kto co ma, wyruszamy na szlak w kierunku Nar(4110 mnpm). Fizycznie Nar nie znajduje się daleko od głównego szlaku Annapurny, ale czuje się tutaj jakbyśmy cofnęli się kilka wieków wstecz. Idziemy do Nar Phedi(3680 mnpm) aby przekroczyć most. Ciekawym zjawiskiem jest obserwacja struktury teraz już zrujnowanego starego mostu. Później dochodzimy do stromego podejścia wijącego się pod górę, do malowniczych tarasów. Po kolejnej godzinie wspinaczki , łagodnie nachylony szlak prowadzi powyżej pól tarasowych do wioski Nar(4110 mnpm). Podejście zajmuje nam jakieś 5 godzin. Nar wydaje się być bardziej żywe niż Phu(4050 mnpm), plac wioski często pełny jest rozmawiających kobiet, z ich torbami przepełnionymi wełna na koce, gorczycy na olej. Dzieci w Nar wydają się przebywać na ulicach wioski 12 godzin na dobę. Prawie każda rodzina ma przynajmniej jednego syna lub córkę uczących się w lokalnym klasztorze w Gompie, lecz żyjących z rodziną w domu. Dzięki temu bardzo często słyszymy dochodzące z domu odgłosy cymbałów, modlitw oraz bębnów. Inni mieszkańcy wioski zajmują się malowanie buddyjskich flag modlitewnych, robieniem dywanów, koców, zbieraniem drewna z lasu, uprawianiem roli, wypasem jaków, owiec, kóz, bądź kręceniem młynkami modlitewnymi w centrum wioski. Odwiedzimy dziś lokalną gompę, wejdziemy na wzgórze powyżej Nar(4110 mnpm) obwieszone flagami modlitewnymi, aby podziwiać widoki. Spróbujemy lokalnych naleśników oraz diro. Lunch i kolację zjadamy w Nar(4110 mnpm) w hoteliku, w którym też zatrzymujemy się na nocleg. Śpimy w pokojach wieloosobowych.

Dzień 14

Dzisiaj trudny dzień przed nami. Po wczesnym śniadaniu opuszczamy Nar(4110 mnpm), bierzemy ze sobą prowiant i wodę na cały dzień drogi. To będzie długi dzień marszu. Dziś przekraczamy przełęcz Kang La(5240 mnpm). Powoli podążamy szlakiem w kierunku Kang La Phedi(4530 mnpm). Ścieżka prowadzi przez pastwiska z małym strumieniem przecinającym je po lewej. Góry otaczają nas po obu stronach. Po lewej mamy szczyt Pisang(6092 mnpm), za naszymi plecami stoi ogromny Kang Ru (6983 mnpm). Idziemy powoli, moreną boczną rzeki Temdezon Khola na łagodnie wznoszącym się szlaku. Do Kang La Phedi(4530 mnpm) dojście zajmuje nam około 2.5 godziny. Mamy jeszcze przed sobą jakieś 3 godziny wspinaczki do góry do szczytu przełęczy Kang La(5240 mnpm), czasami łagodnie się wznoszącego szlaku lecz w wielu momentach nabierającego dużej stromości. Wysokość daje o sobie znać, idziemy wolnym, stałym tempem zatrzymując się co kilkanaście kroków, żeby odpocząć wyrównać oddech.Tuż przed samym szczytem znajduje się mały staw przy którym zatrzymujemy się przed finalnym atakiem na przełęcz. Na samym szczycie znajduje się czorten. Z Kang La(5240 mnpm) rozpościerają się niesamowite widoki na Annapurnę II(7937 mnpm), Gangapurnę(7455 mnpm), Tilicho Peak(7135 mnpm), szczyty otaczające Tilicho i lotnisko w Thongde. Zatrzymujemy się tutaj na około 30 min, czas na odpoczynek, zjedzenie lunchu, zrobienie zdjęć. Szlak w dół od razu schodzi stromo, prowadzi po usypisku skalnym, piargach. Kijki teleskopowe będą bardzo pomocne. Lecz po około godzinie wchodzimy na trawiasty szlak na biegnący płaskowyżem w lewo w kierunku wioski Ngawal(3650 mnpm). Ngawal może zostać osiągnięty przez nas w około 2.5 godziny schodząc w dół z przełęczy. Tuż przed Ngawal(3650 mnpm) znajduje się grupa niezwykłych czortenów i flag modlitewnych, znaczących jaskinię medytacyjną daleko w górę na zboczu wzgórza. Nocleg w hoteliku w Ngawal(3650 mnpm). Kolacja w wiosce. Długość marszu dziś od 7.5-10 godzin.

Dzień 15

Dziś po śniadaniu w hotelu w Ngawal(3650 mnpm) wyruszamy z powrotem na główny szlak dookoła Annapurny. Zaczynamy 2 godzinny marsz przez otwarty las do Braga(3639 mnpm), stara tybetańska wioska z około 150 chatami, częściowo opuszczonymi. Mamy czas, żeby pospacerować po tej starej osadzie, odwiedzamy starą gompę usytuowaną powyżej skupionych dookoła siebie chat mieszkalnych. Gompa ma bardzo starą i ciekawą kolekcję statu i thanki. Braga wyróżnia się także detalami tradycyjnej architektury buddyjskiej, więc przyglądamy się z uwagą na drewniane okna i drzwi. Po lunchu w jednej z restauracji w wiosce, mamy przed sobą tylko 20 minutowy spacer przez serię unikalnych, kolorowych czortenów do wioski Manang(3540 mnpm). ). Manang należy do bardziej gwarnych z wiosek, które do tej pory odwiedziliśmy. Można tutaj spotkać nawet kilka piekarni. Lecz opuszczamy wioskę i wyruszamy w dalszy trekking. Będąc na większych wysokościach jak teraz, podążamy bardzo wolnym tempem nie pozwalając na łapczywe łapanie oddechu, hiperwentylację,bądź na odwodnienie. Pijemy wodę litrami! Około 3-4 litrów dziennie. Bardzo ważne, żeby nie pozwolić organizmowi się odwodnić. Dziś naszym punktem docelowym jest wioska Yak Kharka (4010 mnpm), malutka wioska z małymi hotelikami. Na wschodzie mamy piękne widoki na Chulu East(6200 mnpm) i Chulu West(6419 mnpm), zbliżając się coraz bardziej do przełęczy Throng La(5416 mnpm). Nocleg i kolacja w hoteliku w Yak Kharka(4010 mnpm). Długość marszu dziś około 6.5 godziny.

 

Zawarte w cenie imprezy:

  • Lot Warszawa – Katmandu – Warszawa
  • Autobus Katmandu – Besisahar/ Pokhara – Katmandu turyści oraz przewodnik
  • Autobus Beni – Pokhara turyści, obsługa, przewodnik
  • Wiza nepalska
  • Transport (do/z dworca, pomiędzy zabytkami)
  • Wyżywienie Katmandu (obiady, kolacje)
  • Wyżywienie Pokhara(obiad, kolacja)
  • Noclegi w hotelach Katmandu
  • Noclegi w Pokharze
  • Wyżywienie na treku w lodgach(śniadania,kolacje)
  • Pozwolenia TIMS na trekking
  • Pozwolenie Annapurna Conservation Area
  • Pozwolenia Nar Phu Restricted Area
  • 1 przewodnik nepalski
    • Tragarzy (1 tragarz na 2 uczestników, 1 osoba może oddać max 13 kg bagażu)
  • Bilety wstępu do atrakcji w Katmandu
  • Wyżywienie i noclegi dla przewodnika i tragarzy
  • Ubezpieczenie KL i NNW
  • Walkie talkie, GPS, pulsoksymetr, telefon satelitarny, ładowarka solarna, internet satelitarny

Nie wliczone w cenę:

  • Koszta lunchu na trekkingu
  • Koszta alkoholu i napoi gazowanych
  • Koszta wody butelkowej
  • Napiwków