Ladakh – Zanskar – poza utartym szlakiem

Jeden z najrzadziej uczęszczanych tras w tej części Indyjskich Himalajów. Będziemy przechodzić przez tereny, gdzie niewiele innych grup się zapuszcza np przez rzadko uczęszczaną przełęcz Phirtse La 5570 m.n.p.m. Jest to jeden z ciekawszych i nie przeciętnych trekingów w naszej ofercie. Ekscytujący ale także wymagający. Biegnący poprzez majestatyczne kaniony, szerokie doliny, odizolowane osady, wysokie himalajskie przełęcze oraz ukryte doliny Ladakhu i Zanskaru. Także kilka rzek stanie nam na drodze więc zabieramy sandały.

Naszą wyprawę rozpoczynamy w Ladakhu, krainie wysokich przełęczy, w maleńkiej osadzie Photoksar, Yulchung oraz Nyeraks. Przekraczamy wysokie przełęcze, brodzimy przez rzeki oraz eksplorujemy ukryte doliny. Podróżujemy w kierunku Zanskaru, trasą którą mało który turysta zdecydował się iść. Zanskar kraina białej miedzi, jest rejonem schowanym pomiędzy wielkimi Himalajami oraz pasmem Zanskaru, dawniej był częścią antycznego szlaku handlowego z Tybetem.

Dalej podążając wzdłuż turkusowej rzeki Tsarap Chu, idziemy delikatnie wyeksponowaną trasą w kanionie, w końcu docierając do świątyni Phuktal Gompa, jeden z najbardziej niesamowicie położonej świątyni na naszej planecie. Teraz jesteśmy w sercu Zanskaru, osady które napotkamy na naszej trasie są wizją dawnych lat w Tybecie oraz wymarzonym kadrem dla fotografów. Obozowiska są w przyjemnych miejscach jak przekraczamy naszą najwyższą przełęcz Phirtse La 5570 m.n.p.m.

Jest wiele dni w programie na eksplorację, relaks, rozkoszowanie się Himalajami oraz całym otoczeniem.


POWIĘKSZ MAPĘ

Termin II: 18.07.2017 – 12.08.2017 

Cena: 3250 USD + bilet lotniczy(około 2500-3000 PLN)
Minimalna liczba uczestników: 3
Maksymalna liczba uczestników: 6

GALERIA ZDJĘĆ LADAKH – ZANSKAR – LINK

Prowadzący: Marcin Mentel

Najważniejsze punkty:
– Egzotyczny Leh i historyczna dolina Indusu
– Najciekawsze miejsca w Zanskarze i Ladakhu
– Niesamowite kaniony
– Dzika trasa z osady Shade do Zangla
– Odizolowana trasa od Yelchang do Zongla
– Fort w Zongla
– kaniony, przeprawy przez rzeki, rozległe osady
– tybetańskie klasztory w Zanskarze
– wysokie przełęcze, trzeba się zmęczyć na trekkingu
– majestatyczne Himalaje
– tylko kilka innych turystów na trasie!
– ekstra dni na eksplorację rejonu

W cenie programu:
– bilet lotniczy na trasie Warszawa – Leh – Warszawa pilota
– zakwaterowanie w Leh podczas programu
– transport prywatny do miejsca rozpoczęcia trekkingu i po zakończeniu z powrotem do Leh
– wyżywienie, napoje -herbaty, kawy podczas trekkingu czyli od Singge La 4970 m.n.p.m. do Chumik Gyartse 4280 m.n.p.m.
– namioty 2-3 osobowe na trekkingu
– transport ekwipunku na koniach, opiekun do koni
– opiekę pilota z biura
– lokalnego przewodnika mówiącego po angielsku
– kucharza i pomocników do obsługi
– namiot jadalny
– ubezpieczenie KL i NNW
– telefon satelitarny, gps, walkie talkie, ładowarkę solarną do użytku grupowego, pulsoksymetr

Nie wliczone w cenę:
– koszt uzyskania wizy indyjskiej (około 250 PLN/osoba – stan na wrzesień 2016)
– kosztów wyżywienia poza trekkingiem(około 100 USD)
– kosztów napojów gazowanych, alkoholu, podczas trekkingu czy poza nim
– kosztów własnego ekwipunku
– kosztów prania, internetu, połączeń telefonicznych
– kosztów napiwków (średnio każda osoba ok. 100-150 USD)

Szczegółowy opis wyprawy
Trzeba pamiętać, iż jest to trekking w odizolowanym terenie górskim, dlatego poniższy program jest orientacyjny. Takie czynniki jak pogoda, zmiany szlaku, samopoczucie uczestników grupy może wpływać na delikatne zmiany programu ramowego. Dlatego też zastrzegamy prawo do modyfikacji programu na miejscu np w takich wypadkach jak: niemożliwość przekroczenia rzeki, duże opady śniegu blokujące przejście przez przełęcze, osuwiska niszczące szlaki, aklimatyzacja grupy, choroba uczestników grupy.

Dzień 1
Wylatujemy z Polski do Delhi.

Dzień 2 Przylot do Leh
Przesiadamy się w Delhi na lot do Leh. Lądujemy około południa w Leh. Witamy w stolicy głownie buddystycznego Ladakhu, schowanego wśród okolicznych gór,będących częścią długiego łańcucha Himalajów. Po wysiadce z samolotu poczujemy różnicę w oddychaniu, spowodowaną wysokością. Zajmie nam kilka dni zanim przyzwyczaimy się do nowej wysokości. Musimy dużo pić, trzymać się z dala od alkoholu przez kilka najbliższych dni, dużo odpoczywać i nie poddawać się intensywnemu wysiłkowi. Wchodzenie po zwykłych schodach przez pierwsze kilka dni może być nie lada wysiłkiem.
Zatrzymujemy się lokalnym rodzinnie prowadzonym hotelu, zlokalizowanym niedaleko głównego bazaru w starej części Leh. Tego dni idziemy tylko na spacer po okolicznych uliczkach, maszerując pomiędzy sklepami, piekarniami, restauracjami, kafejkami internetowymi i niesamowitymi bazarami. Wieczorem spotykamy się na kolacji zapoznawczej, organizacyjnej. Nocleg w hotelu.

Dzień 3
Przejazd do Photoksar 4200 m.n.p.m (przez przełęcz Sirsir La 4825 m.n.p.m.)
Po śniadaniu wsiadamy do naszego wynajętego jeepa i udajemy się w podróż do miejsca rozpoczęcia naszego trekkingu w Photoskar. Jest to 6-7 godzinna podróż, poprzez historyczną, zieloną dolinę rzeki Indus. Opuszczając Leh przejeżdżamy niedaleko antycznego klasztoru Spitok Gompa, usytuowanego na urwistej górce, powyżej pól uprawnych osady Spitok, klasztoru Phyang oraz wioski po prawej. Jedziemy dalej. Przejeżdżamy przez miejsce połącznia się rzek Indus i Zanskar. Patrzymy za siebie przez tylną szybę, żeby ujrzeć spektakularną panoramę pasma górskiego Ladakhu, które ciągnie się na zachód, aby w końcu spotkać się z Karakorum. Około godziny później naszym oczom ukaże się klasztor Basgo i 500 letni fort(zabytki UNESCO), niesamowicie umieszczonej powyżej rzeki Indus. Jadąc dalej dojeżdżamy do odbicie do klasztoru Likir, a dalej po lewej do skrętu w kierunku 1000 letniego klasztoru Alchi Gompa, zbudowanego w stylu połnocno indyjskim, z niesamowitymi freskami wewnątrz wielu pomieszczeń modlitewnych. Niedługo dalej przejeżdżamy przez Indus w miasteczku Khaltse i kontynuujemy w kierunku skrętu w Panjila, 30 min później.
Panjilla jest przyjemną wioską wypełniona morelowymi drzewami i bardzo przyjemnymi tubylcami. Jedziemy dalej do Sumdo, aż dojeżdżamy do spektakularnej drogi w kanionie w kierunku Hanupatta. Czasem po drodze spostrzeżemy piękne różowe róże z Zanskaru, zastępując nam zapach cynamonu prawie że na każdym kroku. Jedziemy nową drogą dającą nam możliwość dojechania aż do Photoksaru. Przejeżdżamy przez długą wioskę Hanupatta, ze starymi murkami mani i czortenami. Wraz ze zdobywaniem wysokości, dolina się rozszerza, a iglice skalne stają się coraz bardziej imponujące. Kolejną rzeką przekraczaną na naszej drodze jest Spong Togpa. Aż w końcu dojeżdżamy do siodła przełęczy Sirsir La 4820 m.n.p.m. , jedną z wielu przełęczy Ladakhu (Ladakh oznacza „Ziemia wielu przełęczy”).
Bardzo obszerny widok okolicznych pasm górskich, oraz flagi modlitewne ogłaszają nam, iż dojechaliśmy do szczytu przełęczy Sirsir La. Zjeżdżamy drogą w dół, często obserwując na poboczu żółte kwiaty – pysznogłówki, z który m.in. produkowana jest herbata earl grey. Czasem też możemy zauważyć świstaki, wychylające głowy ze swoich nor. Powoli ponownie zdobywamy wysokość, przekraczając mały strumień i dojeżdżając do murków mani, czortenu skąd rozpościera się ciekawy widok na wioskę Photoskar.
Chwilę dalej dojeżdżamy do tej wioski, umieszczonej na wzgórzu, niedaleko naszego obozowiska, w którym to jeśli kwiaty kwitną, jest to jeden z najpiękniej położonych naszych obozów. Z naszego obozu mamy bardzo dobry widok na wioskę, lokalną ludność wypasająca stada swoich owiec i kóz, często zatrzymującą się przy naszym obozowisku, w ich drodze powrotnej z wypasu do Photoksar.
Rozmieszczamy się po namiotach, udajemy się do naszego namiotu jadalnego na herbatę, a także dla chętnych udajemy się na spacer do tej interesującej wioski. Do której to wieczorem zaczną schodzić lokalni mieszkańcu kończący pracę na polach jęczmiennych.

Dzień 4
Przejazd do Singge La 4970 m.np.m. i trek do Yulchung
Ponownie jeepem z samego rana udajemy się w kierunku naszej drugiej przełęczy o nazwie Bumiktse La 4400 m.n.p.m. . Przejeżdżamy obok letniej Doksy(lokalnej farmy), miejsca wypasu. Głęboki kanion prowadzący do Panjilla wyrasta po naszej lewej stronie, co zaowocuje pięknymi widokami na osadę Photoksar i jej żyzną dolinę. Przed nami jeszcze jedna przełęcz Singge La. Ta dolina jest wysoko położonym pastwiskiem dla mieszkańców Photoksar, których stada owiec i kóz mijamy na naszej drodze do Yulchung. Następnym punktem na naszej trasie jest prawie 5 tysięczna przełęcz Singge La, tzw. przełęcz lwa, skąd mamy cudowne widoki na Ladakh i Zanskar. Nasza droga wije się serpentynami na szczyt przełęczy po lewej stronie zbocza, gdzie szlak pieszy nadal biegnie środkiem wzgórza. Po powieszeniu flag tybetańskich na przełęczy, już zaczynamy nasz trekking i stromo schodzimy w dół do niesamowitego kanionu. W tym rejonie często można spotkać nachura oraz kozę śruborogą, dlatego trzymamy aparaty w pogotowiu. Masywne brunatno-żółte ściany kanionu po naszej lewej stronie, zostały wygładzone i uformowane prze milenia procesu erozji wietrznej i wodnej. Które też to, wydrążyły bardzo dużo jaskiń w tych ścianach. Schodząc w dół temperatura wzrasta. Idziemy poprzez pola dzikich kwiatów prowadzące do odizolowanej osady Yulchung, która to nazwa oznacza „małe królestwo”. Yulchung jest bardzo prostą, tradycyjną wioską z 500 letnim klasztorem, w górnych granicach wioski i inną mniejszą, zlokalizowaną na wątpliwej półce skalnej z przodu półksiężycowej wioski.
Rozbijamy obóz nieopodal starych czortenów, na polach przy górnej granicy wioski. Niedaleko od nas znajdują się stare lokalne domostwa. Widoki z tej wioski, są według niektórych jednym z najpiękniejszych na trasie, a lokalna ludność – bardzo miła i otwarta na odwiedzających. Jutrzejsza przełęcz jest widoczna w oddali, jak i kolejna przełęcz prowadząca do naszej opuszczonej doliny. Często do naszych obozów będą przychodzić w odwiedziny lokalni mieszkańcy, dla których każdy odwiedzający jest atrakcją. Czasem jak nam się uda, to zajrzymy z wizytą do typowego lokalnego domostwa na herbatę.

Dzień 5
Trek do Nyeraks 3710 m.n.p.m.
Dziś przed nam fantastyczny widokowo dzień. Opuszczamy nasze obozowisko i udajemy się w marsz przez rozrzuconą na przestrzeni wioskę i pola uprawne. Mijamy ruiny starej świątyni i pustelni, po czym dochodzimy do grzbietu, który schodzi stromo w dół od wioski Yulchung, aż po rzekę Zanskar. Czasem można dostrzec tutaj czerwonego lisa, więc mamy oczy otwarte oraz na lokalne górskie kozy. Dalej przed nami mamy małe podejście pod przełęcz Chocho Khuri La 3865 m.n.p.m. po czym ponownie schodzimy stromo w dół kanionu rzeki Zanskar, którą to rzekę w końcu przekraczamy po drewnianym moście, który to most lata świetności ma już za sobą. Wspinamy się pod górę po serpentynowym szlaku, od czasu do czasu mijając unikalne „lhatoo”(ołtarze dla górskich bóstw, które według lokalnych wierzeń, żyją na okolicznych szczytach), rzeźby zrobione z rogów górskich kóz, aż dochodzimy do wioski Nyeraks. Umieszczonej wysoko na płaskowyżu powyżej rzeki Zanskar. Zaczynamy sobie zdawać, jaki trudne musi tutaj być codzienne życie. Wioska posiada swój stary klasztor, jak i święte drzewo. Gompa jest niesamowita – prawdziwy relikt dawnych lat.
Nasz obozowiska ma przepiękny widok na wioskę oraz klasztor skąpane w promieniach zachodzącego słońca, oraz na otaczające szczyty. Na pewno wymarzone miejsce dla fotografów.

Dzień 6
Trek do Takti La High Camp ok. 4500 m.n.p.m.
Celem na dzisiejszy dzień jest pokonanie połowy stromego 1300 metrowego podejścia z Nyeraks w kierunku przełęczy Takti La 4950 m.n.p.m. Ciężkie podejście, które zajmie nam 5-6 godzin, ale dziś zrobimy tylko około 2.5 godzinne podejście. Szlak wznosi się zaraz za wioską, po drodze mijając białe czorteny wznosi się coraz stromiej pod gorę. Idziemy wolnym tempem, często spoglądając w tył na przełęcz Singge La oraz wioskę. Wszystko w dole wygląda jak brązowe, zielone łaty nisko pod nami. Podążamy wzdłuż starego muru nawadniającego, aż dochodzimy do małego ujścia wody, które to będzie naszym miejscem na obozowisko. A jakie stąd widoki!

Dzień 7
Trek w opuszczonej dolinie(przejście przełęczy Takti La 4955 m.n.p.m.)
Poranna kawa czy herbata będzie zbawieniem w ten chłodny poranek. Kontynuujemy dalszą wspinaczkę na naszą przełęcz, w końcu po kilku godzinach marszu po piargowym stoku dochodzimy do szczytu przełęczy Takti La. Spoglądamy w tył widzimy Singge La oraz grzbiety wzgórz, którymi niedawno maszerowaliśmy. Około godziny marszu zajmie nam marsz stromo schodzącym stokiem, aż dojdziemy do małego strumienia, gdzie będziemy mogli uzupełnić nasze zapasy wody. Gdyż przed nami kolejna wspinaczka, lecz zdecydowanie lżejsza, na przełęcz na wysokości 4850 m.n.p.m. Po przekroczeniu tej przełęczy wkraczamy do naszej opuszczonej doliny, a stromy zygzakowaty szlak sprowadza nas w dół do początku doliny. Tutaj skręcamy w prawo do zielonej doliny pełnej wierzb oraz kwiatów. Nadal podążamy wzdłuż strumienia. Kilkakrotnie przekraczając ten strumień dochodzimy do wypłaszczenia, które dzisiejszej nocy będzie naszym obozem. Jesteśmy w „opuszczonej dolinie” Zanskaru. Dawniej w tych dolinach można było spotkać niedźwiedzie, ale podobno zostały wystrzelane przez ludność Zangli, gdyż dobierały się do ich zapasów. Jesteśmy w Zanskarze.

Dzień 8
Trek do Karmafu 3780 m.n.p.m.
Dzisiejszy marsz jest krótki ale bardzo widokowy. Ciągle podążamy wzdłuż strumienia, często przekraczając go tam i z powrotem. Szlak biegnie przez wąskie kaniony wypełnione po kostki wodą(trzeba zabrać sandały!). Kolejnym wyzwaniem na dziś jest wysoko położony, wyeksponowany szlak biegnący nad rzeką, dalej zmuszający nas do przeprawienia się przez rzekę, prowadzać dalej do kolejnego wąskiego kanionu. Po przejściu tej niewygodnej części, podchodzimy kawałek pod wzgórze i mamy piękny widok w dół doliny, a także na nasz dzisiejszy płaskowyż, który wykorzystamy pod obozowisko. Dochodzimy do naszego fantastycznego miejsca obozowego, wczesnym popołudniem. W odpowiedniej godzinie aby rozkoszować się widokami albo skorzystać z kąpieli w strumieniu. Skały znajdujące się u brzegu, po przeciwnej stronie rzeki, często są miejscem spotkań lokalnych zwierząt – np. kóz śruborogich. Jak będzie pogoda to rozpalamy ognisko tego dnia.

Dzień 9
Trek do obozu nad rzeką Zangla 3430 m.n.p.m. (poprzez przełęcz Namtse La 4495 m.n.p.m.)
Małe siodło powyżej naszego obozu, zwieńczone barierą zrobioną z gałęzi, prowadzi nas z powrotem w dół do bardzo wąskiej doliny. Nasz szlak nadal podąża za tym samym strumieniem co wczoraj. Powoli wznosimy się pod górę idąc pomiędzy gęsto rozmieszczonymi drzewami, dochodzimy do miejsca, gdzie dolina się otwiera i tak samo widoki na góry dookoła nas. Kuropatwy górskie zaczynają skrzeczeć i uciekać w górę doliny, jaki przerywają posiłek i spoglądają na nas, jak na najeźdźców ich nietkniętej doliny. Nadal szlak wije się pod górę coraz stromiej przez następne kilka godzin, w końcu dochodząc do przełęczy Namtse La 4495 m.n.p.m. Jeśli tylko pogoda pozowali tutaj zatrzymujemy się na lunch.
Po lunchu schodzimy stromym szlakiem w dół do kolejnej doliny wypełnionej różami z Zanskaru, gdzie po około 3 godzinnym marszu dochodzimy do szerokiego wypłaszczenia, które w dawnych czasach było terenem królestwa Zangli. Da się zrozumieć teraz, dlaczego to miejsce było tak długo nazywane ukrytym królestwem. Po lewej stolica królestwa, Zangla i górujący nad nią fort. Dalej na południe od Zangli – bariera Himalajów oraz przełęcz Umasi La w stronę Kaszmiru; drewniane belki, które są w centrum każdego lokalnego domostwa w Zanskarze pochodzą stamtąd. Dalej Zanskar skręca w kierunku muzułmańskiej doliny Suru oraz przełęczy Pensi La, która jest zamknięta przez 9 miesięcy w roku. Miejsce to staje się tylko dostępne dla dobrze wyposażonych karawan, tak jak nasza. Po zejściu na dół doliny, mamy 1 godzinny marsz poprzez Honya Doksa, wzdłuż płaskowyżu Zanskaru. Punktem docelowym na dziś jest miejsce zwane Zangla Doksa. Doksa oznacza sezonowa, nomadyczną osadę, a okoliczna ludność będzie tędy przechodzić wieczorem, z ich wielkimi stadami owiec, kóz, osłów, dając nam okazję do bardzo ciekawych zdjęć. Woda w strumieniu w dzień powinna być na tyle ciepła, żeby się w niej umyć. Popołudnie spędzamy na odpoczynku.

Dzień 10
Odpoczynek nad rzeką Zangla albo opcjonalnie zwiedzanie klasztorów w Zanskarze
W końcu dzień odpoczynku i zwiedzania. Można spędzić cały dzień w obozowisku relaksując się. Albo wspiąć się pod górę do historycznej zanskarskiej wioski Zangla.
Wyjście do Zangla: Szlak wije się pod górę zaraz od naszego obozowiska. W pierwszej kolejności dochodzimy do klasztoru żeńskiego Zangla Chamo Gompa, w północnej części osady. Dalej już podążamy wioskową drogą mijając dom byłego króla Zangli. Młody król Zangli ma teraz 40-50 lat. A ten nowy dom, zaraz obok trochę zdezelowanej królewskiej rezydencji, to dom wioskowego stolarza! 500 letnie ruiny starego fortu w Zangla , dawna forteca pałacu starych królów Zangli – to niesamowite miejsca. Zbudowane dokładnie na szczycie półki skalnej, przy złączeniu rzek Zanskar i małej rzeki prowadzącej do Jumlam. Trasa ta była jesiennym szlakiem handlowym, aby uniknąć wysokich przełęczy Ladakhu. Dlatego też była łatwą drogą dla najeźdźców, dlatego też fort i wieże strażnicze skierowane są właśnie w stronę doliny Jumlam. Słynny węgierski uczony Alexander Csoma de Koros spędził zimę w XIX wieku w pokoju w tym forcie. Spędził zimę na studiowaniu języka tybetańskiego oraz na tworzeniu słownika. Fort jest strzeżony przez nową wielką stupę wybudowaną w 2009 roku. Szlak biegnący od stupy do naszego obozowiska, upiększają czorteny porozmieszczane na jego bokach.
Opcja zwiedzania klasztorów Zanskaru: Zebrać kilka osób z grupy i wynająć jeep do zwiedzania fascynujących klasztorów Zanskaru w Padum. Będzie możliwość odwiedzenia 1000 letniej Sani Gompa na rzece Stod, miejscu rozpoczęcia dróg do Rangdum i doliny Suru. Z Sani możemy udać się mniejszymi drogami do klasztoru Karsha Gompa – jednej z największych i najbardziej widokowych w Zanskarze i Ladakhu. Zbudowanej wysoko na klifach powyżej wioski Karsha. W drodze powrotnej przejeżdżać można przez Padum, gdzie można skorzystać z internetu, uzupełnić zapasy w wielu sklepach. Padum jest punktem tranzytowym dla dóbr pomiędzy Leh i Kargil. Posiada bardzo dużą populację muzułmańską. Oczywiście warto zatrzymać się tutaj na lunch, np. momo! W drodze powrotnej warto zatrzymać się również w klasztorze Pipiting Gompa, znajdującym się na małym wzgórzu w kierunku Stongde. To wszystko powinno zająć grupie cały dzień.
Lokalny przewodnik i prowadzący udadzą się tego dnia do Padum na cały dzień uzupełnić zapasy na resztę trwania wyprawy.

Dzień 11
Trek do obozowiska Tzazar Doksa Sumdo
Dziś zaczynamy naszą dziką 5 dniową trasę, poprzez kolorowe wąwozy i kaniony z Zanskaru i osady Zangla do opuszczonej doliny Shun Shade. Na początku podążamy tym samym szlakiem biegnącym do Jumlam. Jumlam jest dawnym szlakiem handlowym prowadzącym do Zanskaru, w momencie kiedy poziom rzek był niski, pozwalający na marsz wzdłuż brzegu rzeki. Dlatego też potrzebować będziemy sandałów, prawie na każdy z następnych 5 dni. Zostawiamy w tyle nasz idylliczny obóz w Zongla. Maszerujemy 45 minut w kierunku klasztoru żeńskiego Zangla Ani Gompa, dalej podążając drogą opodal domu królewskiego. Dalej przez 30 minut podejścia do robiącego niesamowite wrażenie fortu w Zongla. Domu dla dawnych królów tego rejonu. Dalej mijamy wieże strażnicze, wybudowane po obu stronach doliny, teraz rozpadające się i w ruinie.
Maszerujemy wzdłuż rowu nawadniającego , po czym szlak schodzi w dół do zielonej doksy ludności Zangla. Stąd podążamy w lewo, na wschód, wzdłuż rzeki Zumlung Chu. Powinno nam zająć około 5 godzin, dość łatwego marszu i wielu przemarszów przez rzekę, aż w końcu dojdziemy do miejsca naszego obozowiska. Które znajduje się tuż za rozejściem szlaków, tego głównego w kierunku Jumlam i przełęczy Charchar La. Nasze miejsce obozu jest ciepłe, położone w przepięknej scenerii. Mamy możliwość kąpieli w strumyku zaraz przy obozie. Pierwszy dzień w naszym dzikim terenie.

Dzień 12
Trek do obozowiska w dolinie Zumlung 4250 m.n.p.m.
Podążamy wzdłuż szumiącej rzeki Zumlung Chu, z dużą ilością „himalajskiego płasko”(góra, dół, góra, dół, itd…). Pierwsze dwie godziny marszu są łatwe, przekraczamy rzekę wiele razy w tej pięknej dolina, która coraz bardziej się otwiera, jak podążamy na północ. Po lewej stronie będziemy mieli widoki na niesamowity kanion. Przy drugim Sumdo, połączeniu rzek, na wysokości 3950 m.n.p.m. szlak zwęża się i biegnie pomiędzy wieloma krzakami rokitnika. Nasz szlak skręca raz w prawo raz w lewo, jak przedzieramy się przez niedogodne dno doliny. Często wspinamy się w górę, żeby za chwilę zejść w dół, omijając ogromne skupiska zarośli i krzewów. Droga ta jest znana osadnikom z miejscowości Tsazar, na południe od Zangli, którzy używają tej doliny w lecie jako pastwiska. Ludność lokalna z Shade też poniektórzy znają ten rejon. W końcu robimy ostry skręt w prawo, przechodzimy przez strumień i podchodzimy stromo do góry piargowym zboczem. Który po krótkim podejściu w końcu się wypłaszcza. Kwiaty i oaza drzew ukazuje się przed nami w tym nietkniętym krajobrazie. Szlak wzbija się do góry zdecydowanie łagodniej. W końcu dochodzimy do naszego obozowiska, które jest ukryte za krzewami zaraz przy zimnym i czystym strumieniu.

Dzień 13
Trek do Yangdam Chen 4430 m.n.p.m. (przez przełęcz Pandang La 5175 m.n.p.m.)
Rozpoczynamy dzień ze stromym podejściem poprzez zielona pastwiska, które znajdują się po lewej stronie stromego wąwozu, który opada w dół pod nami. Wypatrujmy najróżniejszej, lokalnej, dzikiej zwierzyny, którą często tutaj możemy ujrzeć. Przed nami jeszcze więcej stromych podejść, ale wraz z podchodzeniem do góry, widoki się robią coraz lepsze. Powinno nam zająć około 4 godzin od momentu wyjścia z obozu do szczytu przełęczy Pandang La 5175 m.n.p.m. , gdzie się zatrzymamy i będziemy przez chwilę podziwiać panoramę otaczających szczytów. Szlak na prawo, jak spoglądamy na drogę do osady Shade, prowadzi do Ichar. Trasa do eksploracji na kolejną wyprawę. Zejście rozpoczynamy łatwym 20 minutowym zygzakowatym zejściem, po czym szlak zdecydowanie stromiej opada do doliny Niri Chu. Zatrzymamy się na lunch na pierwszym płaskim zielonym płaskowyżu, tzn. około 45 min od zejścia z przełęczy. Stąd jest jeszcze około 45min do malowniczo położonej zielonej doksy, nieopodal rzeki, gdzie rozbijemy nasz obóz.

Dzień 14
Trek do Niri Chu 4285 m.n.p.m.
Dzisiejszy dzień będzie przebiegał pod znakiem – rzeki. Opuszczając obóz przechodzimy przez rzekę od razu, i kontynuujemy marsz po prawej stronie rzeki przez jakieś 30 min, po relatywnie płaskim terenie. Rzeka może wezbrać popołudniem, dlatego też rozpisaliśmy krotki dzień, aby uniknąć przekraczania niebezpiecznie wysokiego poziomu wody. Tego ranka praktycznie co 5-10 minut przekraczamy rzekę w tą i z powrotem. Dlatego też konieczne jest posiadanie sandałów i kijów do utrzymywania równowagi. Przejdziemy obok dużej doliny rzeki po naszej lewej stronie, która to dolina prowadzi do rejonów nomadów z Kharnak. W dalszej części dnia kanion staje się węższy. Mamy ostatnie podejście do zielonej polany powyżej nas, gdzie rozbijamy nasze namioty na płaskowyżu zwanym Niri Chun. Po południu można wejść na zbocze wyżej w celu jeszcze lepszych widoków.

Dzień 15
Trek do Mitsik Doksa 4285 m.n.p.m. (przez przełęcz Lar la 4690 m.n.p.m.)
Dziś przed nami do pokonania kolejna przełęcz na drodze do osady Shade – przełęcz Lar La(4850 m.n.p.m.). Dolina jest teraz kombinacją strzelistych ścian klifowych, kanionów oraz zielonych dolin rzecznych. Opuszczając obozowisko szlak wije się stabilnie pod górę, aż dojdziemy do grzbietu zwanego Liyu La 4375 m.n.p.m. Spędzamy kilka minut na podziwianiu widoków, po czym schodzimy w dół do szerokiej, zielonej doliny z doksą nazwaną przez lokalną ludność Lar 4280 m.n.p.m. . Przechodząc przez tą dolinę coraz bardziej zbliżamy się do naszej przełęczy i do podejścia pod nią. 2.5 godziny i jesteśmy na szczycie przełęczy Lar La 4690 m.n.p.m. Stroma przełęcz, która opada również stromo w dół, do spowitej w zieleni doksy o nazwie Mitsik Doksa. Jest to miejsce, gdzie rozbijemy nasz obóz dzisiejszego dnia, na kamienistym brzegu rzeki. Popołudnie można spędzić na robieniu prania, eksploracji doliny w kierunku Niri Chu, która to dolina biegnie głębokimi kanionami poniżej nas. Jesteśmy zaraz tuż obok naszej kolejnej przełęczy co mamy jutro przekroczyć – Totang La, dzięki czemu dotrzemy do Shade wcześnie, i będziemy mieli wystarczająco czasu na eksplorację tej odizolowanej wioski.

Dzień 16
Trek do Shade 4270 m.n.p.m. (przez przełęcz Rotang La 4890 m.n.p.m.)
Zajmie nam mniej niż 3 godziny aby dotrzeć z naszego obozu na szczyt przełęczy Rotang La 4890 m.n.p.m. Relatywnie łatwe podejście od miejsca Rogang Doksa na wysokości 4470 m.n.p.m. , gdzie czasami możemy zostać poczęstowani przez pasterzy świeżym jogurtem. Od doksy szlak biegnie zygzakami, aż do samej przełęczy na wysokości 4890 m.n.p.m. Dolina po stronie Shade jest kolorowa: żółta, pomarańczowa, czerwona. Zejście do Shade jest łatwe i nie trwa długo. Czasem zdarza się zauważyć ślady śnieżnej pantery w dolinie, dlatego rozglądamy się dookoła. Tuż przed wioską przechodzimy obok bardzo dużej kolekcji czortenów,ślady tego że Shade było ważnym punktem na dawnej trasie szlaku kupieckiego.
Shade jest bardzo rzadko odwiedzane przez turystów. Jest jednym z najważniejszych punktów naszej wyprawy. Na wioskę składa się około 15 tradycyjnych zanskarskich domostw, zrobionych z cegły mułowej. Rozmieszczone są one blisko siebie, opodal nich porozmieszczane są zagrody dla kóz i owiec, a trawa suszy się na dachach domostw. W wiosce znajduje się około 95 mieszkańców. Trzej mieszkańcy to żołnierze armii indyjskiej. W osadzie mieszka również 5 mnichów oraz jedna mniszka, co jest niewiarygodnym przy wiosce wielkości, jak ta. Odwiedzimy kilka rodzin, wejdziemy na szklaneczkę changa (tybetańskiego piwa jęczmiennego), trochę jogurtu czy churpi – wysuszony ser.
Shade jest otoczone przez duże ilości pól jęczmienia, ziemniaków, groszku. Także mają specjalne miejsca, gdzie uprawiają rzodkiewkę, kolendrę, sałatę, kalafior i marchewkę. Znajduje się także tutaj mała szkoła, która ma ogromne braki podstawowych materiałów do funkcjonowania. Niektórzy lokalni żyją w lokalnych domostwach w doksas na północ od naszego obozu, wracając do wioski raz na kilka dni, a czasem zostając tam zdecydowanie dłużej. Mieszkańcy często wędrują po okolicznych zboczach doglądając swoich stad i chroniąc je przed wieloma wilkami oraz śnieżnymi panterami. Na co można natrafić w tych rejonach? Śnieżną panterę(shen), kozę śruborogą(hin), nachury(nabo), czy wilka(shanku). Nasz obóz jest tuż za osadą Shade, na jedynym płaskim terenie tuż za strumieniem. Miejscówka idealna na zdjęcia o zachodzie i wschodzie słońca. Jak to często ma miejsce pewnie ludność z wioski przyjdzie w odwiedziny wieczorem, żeby zobaczyć kto zapuścił się w ich rejony. Prowadzący i lokalny przewodnik wybiorą się do wioski, poszukując zapasów, które moglibyśmy uzupełnić na naszą dalszą wędrówkę.

Dzień 17
Trek do Yatah 3995 m.n.p.m.
Mamy przed sobą kolejny bardzo fajny dzień trekkingu. 6 godzinny marsz do naszego następnego obozowiska, które jest połowie drogi do klasztoru Phuktal Gompa w centralnym Zanskarze. Opuszczamy nasze Shangri-La szlakiem bezpośrednio obok wioski. Przechodzimy przez wioskowy, wejściowy czorten, i schodzimy dalej w dół obok pracujących na polach ludzi przez około 45 minut. Dochodzimy do płynącej w dole kanionu rzeki, a kanion staje się coraz węższy. Na skrzyżowaniu rzeki Nir Chu dochodzimy do wioski Ihatoo 4100 m.n.p.m. , gdzie znajduje się „monument” poświęcony bóstwie-opiekunowi zwanemu Cho Gyumjang – bogini. Jej szczyt znajduje się tuż po lewej stronie, jak spojrzymy w górę wąskiego kanionu, w kierunku Shade. Lokalna ludność zaprasza mnichów z klasztoru Phuktal Gompa, aby raz do roku odprawili puję na jej cześć. Mamy przed sobą około 10 min delikatnie wyeksponowanego szlaku, jak udajemy się w kierunku Trantorg Gompa 4020 m.n.p.m. Chwilę potem dolina się otwiera. Turkusowa rzeka wije się na prawo i lewo. Powoli naszym oczom zaczyna ukazywać się malutka osada Trantog, z małą gompą. Jest powiedziane że około 750 lat temu była tutaj jaskinia medytacyjna wybudowana przez lamę z Phuktal. W tej osadzie mieszka około trójki ludzi, i tyle samo jest domostw. Lecz miejsce jest urokliwe, z dobrym punktem widokowym na całą nieskażoną dolinę. Stąd schodzimy w dół doliny do rzeki Niri Chu, którą przekraczamy, potem ponownie wspinamy się po wyeksponowanym szlaku w kierunku wysoko biegnącej kontynuacji naszej trasy. Wkrótce docieramy do Trantog Sumdo 3960 m.n.p.m. Idziemy dalej szlakiem powyżej rzeki Nialo Kontse Chu. Podążamy tą ścieżką przez około 1.5 godziny. Przekraczamy ponownie rzekę. Idąc dalej dochodzimy do Tsarap Sumdo 3920 m.n.p.m., po którym to szlak ponownie stanie się bardziej wyeksponowany. Stąd mamy jakieś pół godziny do wysokich pastwisk okolic Yatah. Yatah jest zlokalizowane około 150 metrów powyżej szlaku, całkowicie odmienne miejsce do naszego wąskiego, stromego kanionu w którym podróżujemy. Do naszej polany zajmie nam około 1.5 godziny.

Dzień 18
Trek do Phuktal Gompa 3900 m.n.p.m. oraz Purne 3830 m.n.p.m. (poprzez przełęcz Phuktal La 4005 m.n.p.m.)
Mamy przed sobą kolejny 6 godzinny dzień. Mamy do wyboru ale wspiąć się 100 metrów do góry, a chwilę potem te 100 metrów zejść z powrotem w dół do głównego szlaku. Albo pójść bardziej niestabilnym, niebezpiecznym niżej położonym szlakiem, co oznacza trochę wdrapywania się po skałach oraz chodzenia po bardzo wąskiej ścieżce. Na 99% wybierzemy opcję wyższego szlaku. PO przywitaniu się z flagami na szczycie grzbietu, wracamy z powrotem do głównego szlaku, w miejscu gdzie buduje się właśnie teraz nowy most. Po drugiej stronie tego małego wąwozu, przechodzimy na szlak, który biegnie wysoko powyżej rzeki Tsarap Chu,przecinając kilka małych doksa. Tereny te są dość ciepłe, dlatego dziś pewnie poszalejemy bez polarów i kurtek. Podejście pod przełęcz Phuktal la 4005 m.n.p.m. może być długie, pełne kurzu i w wysokich temperaturach. Na szczycie przełęczy rozpościera nam się przepiękny widok na klasztor Phuktal Gompa i całą dolinę przed nami. Zatrzymujemy się tutaj na lunch, a potem mamy krótkie zejście do klasztoru. Klasztor Phuktal Gompa wybudowany w niesamowitym miejscu, jest jedną z najbardziej kolorowych klasztorów w Zanskarze, jak i jedną z najstarszych tybetańskich klasztorów w Indyjskich Himalajach. Klasztor Phuktal Gompa ma dołączoną do siebie szkołę. Młodzi mnisi są zawsze chętni aby trenować swój angielski z turystami odwiedzającymi ich klasztor. Klasztor sam w sobie jest prawdziwym centralno azjatyckim skarbem z antycznymi pokojami modlitewnymi, starą biblioteką, centrum medycyny tybetańskiej, piękną kuchnią.
Po eksploracji klasztoru, schodzimy w dół do rzeki Tsarap Chu. Przekraczamy rzekę na długim, drewnianym moście. Stąd mamy około 2 godziny falistego szlaku do naszego obozowiska. Jest to piękny spacer wzdłuż rzeki Tsarap Chu po przygotowanym szlaku na dole kanionu. Wioska Purne znajduje się u zbiegu rzek Tsarap Chu oraz Kargyak Chu, na głównym szlaku wewnątrz Zanskaru. Dlatego też na pewno teraz spotkamy inne grupy trekkingowe. Rozbijamy obozowisko na płaskiej, zielonej polanie. Resztę czasu wolnego spędzamy na relaksie, robieniu prania czy skosztowaniu zimnego piwa z lokalnego sklepu! Także w tym sklepiku jest możliwość zakupić i skorzystać z ciepłego prysznica!

Dzień 19
Trek do Tangze 4015 m.n.p.m.
Opuszczamy nasze obozowisko w Purne. Schodzimy w dół do małego mostu, który przekraczamy,aby znów wrócić na główny szlak w Zanskarze, biegnący wzdłuż Kargyak Chu. Kargyak jest wielką osadą znajdującą się na końcu doliny Zanskaru. Przechodzimy przez małą wioskę – Yal, gdzie żywność dla zwierząt oraz podpałka suszą się na dachach. Dalej idziemy szlakiem biegnącym wysoko nad rzeką Kargyak Chu (około 1 godziny), aż dojdziemy do wioski Testa. Oaza zielonych pól i tradycyjnych Zanskarskich domów. Następną osadą jest Kuru z wieloma murkami mani dookoła. Za Kuru schodzimy w dół przekraczając mały strumień, napływający z naszej prawej strony. Podążamy dalej szlakiem wzdłuż rzeki przez następne pół godziny. Przekraczamy Kargyak Chu dużym mostem. Dalej mamy około godziny podejścia do wioski Tangze, i jej wiele różnokolorowych pól. Zatrzymamy się w lokalnym teahousie na herbatę. Powyżej nas znajduje się klasztor Tangze Gompa, jeden z najstarszych w Zanskarze. Rozbijamy obóz nieopodal wioski. Za półtora dnia opuszczamy ponownie główną dolinę Zanskaru.

Dzień 20
Trek do obozu wysokiego Phirtse La 4915 m.n.p.m.
Przez resztę trasy, podążamy teraz wzdłuż antycznego trans himalajskiego szlaku kupieckiego. Do 1980 roku ludność z Tybetu przybywała tutaj dwa razy do roku aby handlować jęczmieniem z ludnością Zanskaru. Zaczynali w Serchu na drodze Leh-Manali, przechodzili przez przełęcz Phirtse la ze swoimi karawanami. Aż docierali do Tangze w dolinie Lungnak, aby sprzedawać swoją sól i wełnę.
Mamy przed sobą ciekawy dzień trekkingowy. Udajemy się pod górę w kierunku drugiej doliny tuż za Tangze. Szachownica zielonych pól otwiera się przed nami, jak zdobywamy wysokość. Mijamy kolorowe czorteny i zaczynamy strome podejście. Podążamy za sączącym się strumieniem, skręcając ostro w prawo w kierunku stromego wzgórza. Tak jak zawsze wyglądamy na stromych zboczach lokalnej górskiej zwierzyny. Wspinamy się poprzez zielone pola wypasy owiec, kóz, przez około godzinę, w końcu dochodząc do grzbietu zbocza zwanego Tangze La 4585 m.n.p.m. Stąd mamy niesamowite widoki na dolinę Zanskaru poniżej nas oraz w kierunku przełęczy Shingo La, prowadzącej do Lahaul. Powoli schodzimy w dół z tego grzbietu, przekraczamy kilka małych strumieni i rozbijamy obóz w miejscu zwanym Zingchen. Jeśli mamy siły i pogoda pozwoli próbujemy jeszcze iść do obozu wysokiego przełęczy Phirtse La(czyli jakieś 300 metrów wyżej).

Dzień 21
Przejście przez Phirtse La, trek do Chumik Marpo 4775 m.n.p.m.
Przechodzimy na drugą stronę doliny – 15 minut od obozu. Wspinamy się i czasem schodzimy szlakiem w dół po lewej stronie rzeki, ciągle zbliżając się do naszej przełęczy. Przechodzimy obok małej doksy po około 1 godzinie od wyruszenia z obozu. Po około 3 godzinach w końcu docieramy do obozu wysokiego Phirtse La (4900 m.n.p.m.), chyba że dotarliśmy tutaj wczoraj. Od tego momentu szlak przekształca się w bardziej kamienny, skalisty, a na zboczach doliny często możemy ujrzeć pasące się jaki. Kolory doliny zmieniają się na bardziej szare i czarne. W przerwach na złapanie oddechu podziwiamy otaczające nas ośnieżone szczyty. Ostatnie strome 400 metrowe podejście zakosami, doprowadza nas do siodła przełęczy Phirtse La 5570 m.n.p.m. Ciężka praca, ale widoki wynagradzają wszystko. Schodząc w dół wkraczamy do kolejnej zielonej, żyzne doliny. Zatrzymujemy się na lunch w napotkanej po drodze doksie. Po lunchu przekraczamy kolejny strumień, podchodzimy krótko na okoliczny grzbiet i podążamy nim wzdłuż doliny. Po kilku podejściach góra – dół, przekroczeniu kolejnych strumieni, krążymy po brązowych pagórkach, kierując się do naszego punktu dzisiejszego obozowiska. Dolina się poszerza i docieramy do bardzo dobrego miejsca na obozowisko, zwanego Chumik Marpo. Za nami widać szlak do Kargiak biegnący przez przełęcz Surichun La 4620 m.n.p.m.

Dzień 22
Trek do Berga Songchak 4410 m.n.p.m.
Pierwszą rzeczą tego ranka to mamy przed sobą kolejne przekraczanie rzeki, więc sandały w gotowości. Zajmie nam około 45 minut, abyśmy osiągnęli docelowy płaskowyż. Teraz nadal podążamy tą samą stroną rzeki przez następną godzinę, aż dojdziemy do szerokiego przejścia, coś w rodzaju przełęczy. Za nim więcej zielonych pól i okrągłych wzgórz. Doliny po prawej stronie prowadzą do rejonu ośnieżonych szczytów. Fioletowe kwiaty i wyniszczone przez pogodę skały osadowe budują tutejszy krajobraz. Przechodzimy obok starych, długich murków mani, oznaczających, iż wkraczamy na tereny nomadów. Szlak biegnie dość płasko z trawą pod naszymi nogami – tak to można maszerować. Po drodze mijamy jeszcze więcej murków mani,a dalej mamy przed some przekroczenie szerokiej i często trudnej w przeprawie rzeki Khamberop Togpo w Kham Krap. Jak będzie trzeba to ludzie zostaną przewiezieni na koniach.
Czasem możemy mijać lokalnych pasterzy z Lahaul i innych sąsiednich dolin, z ich wielkimi stadami owiec i kóz. Może to być coraz częstszy widok jak będziemy coraz bliżej cywilizacji (np w okolicy Kyonon doksa). Przez następną godzinę maszerujemy otoczeni w dole płynącą rzeką, raz na jakiś czas plackami zieleni, ośnieżonymi szczytami wysoko czy czortenami, bądź murkami mani. Po godzinie schodzimy w dół w okolice brzegu rzeki i rozbijamy nasz obóz tuż obok niej w miejscu zwanym Bega Songchak.

Dzień 23
Trek do Chumik Gyartse 4280 m.n.p.m.
Kontynuujemy naszą podróż przez ten magiczny rejon, przekraczając po drodze kilka mniejszych strumieni. Mamy przed sobą jeszcze kilka zejść w dół doliny, aby za chwilę ponownie wspinać się po zboczach tej samej doliny do góry. Przyjmujemy kierunek na Sarchu. Sarchu znajduje się po przeciwnej stronie rzeki Lingti Chu, gdzie będziemy mieli ostatnie obozowisko. Przed nami także jeszcze jedno średniej trudności przekroczenie rzeki, które może stworzyć problemy w zależności o poziomu wody. Po udanej przeprawie, wędrujemy pomiędzy dzikimi grzędami rokitnika w kierunku naszego upragnionego gorącego prysznica i cywilizacji. Wkrótce docieramy do wielkiego mostu po którym przekraczamy rzekę Tsarap Chu, i podążamy około 45 minut do naszego miejsca kempingowego. Chumik Gyartse jest miejsce, gdzie dawni mieszkańcy doliny Shun Shade przenieśli się wiele lat temu. Jest dużo kontrowersji pomiędzy tym, czy ich życie było lepsze czy gorsze w starej dolinie? Starszyzna twierdzi, że lepsze, i żałuje przeprowadzki.
Tutaj też spotykamy się z naszym transportem, który zabierze nas w drogę powrotną do Leh. Ucztujemy tego wieczoru i dziękujemy naszej całej ekipie i obsłudze przy organizacji naszej wyprawy.

Dzień 24
Przejazd do Leh
Trek się zakończył, relaksujemy się w naszych jeepach. Rozkoszujemy się widokami na okoliczne góry, jak będziemy przejeżdżać 5 godzin przez doliny Rupshu i Indusu.
Wracamy do naszego guesthouse’u w Leh. Gorący prysznic. W końcu czyste, świeże ubrania, jedzenie z restauracji, zimne piwo to jest to na co czekaliśmy. Relaks tego dnia. Nocleg w guesthousie.

Dzień 25
Odpoczynek, pranie, regeneracja sił w Leh
Z samego rana wylot z Leh do Delhi, bo samoloty tylko odlatują rano. W Delhi przylot około południa i przejazd metrem do hotelu. Teraz mamy czas na te wszystkie przyjemne rzeczy. Zakup pamiątek dla rodziny i znajomych. Sprawdzenie maili. Kontakt z rodziną. I dalsza regeneracja sił przed powrotem do Polski. Nocą wyjeżdżamy na lotnisku na lot do Polski, gdyż większość lotów do Europy z Delhi odlatuje w godzinach 23:00 – 06:00 rano.

Dzień 26
Przylot do Warszawy.